Kara finansowa to nie jedyny problem słowackiego skrzydłowego. Do tego został odsunięty od treningów z pierwszym zespołem. Wszystko za sprawą słów, które wypowiedział na temat właściciela krakowskiego klubu. - Myślałem, że Cracovia chce ubić interes - wykupić mnie za te 850 tysięcy, a później sprzedać drożej. Niestety, okazało się, że prezes mówił nieprawdę. Usłyszałem, że jednak nie było żadnych ofert. A może on za moimi plecami odmówił innym drużynom, przekazując mi coś zupełnie innego? (...) Teraz jestem tutaj, choć nie chcę. Marzy mi się liga zagraniczna, najlepiej hiszpańska. Nie ukrywam, że prezes Filipiak swoimi działaniami trochę zniechęcił mnie do futbolu - wyznał Mihalik w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

 

Tych słów sternik klubu ze stadionu przy Kałuży nie mógł pozostawić bez konsekwencji. Sam piłkarz, niestety dla niego, dopiero po fakcie zdał sobie sprawę, że postąpił niewłaściwie. Utalentowany gracz, który w seniorski futbol wkraczał w barwach MSK Żyliny próbował załagodzić wywołany konflikt. Na swoją obronę powiedział, że dziennikarz przeinaczył jego słowa. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, bowiem wywiad w całości został nagrany.

 

2-krotny reprezentant Słowacji już poniósł konsekwencje. Bierze udział tylko w zajęciach z drugą grupą treningową, która składa się głównie z juniorów. Ponadto jego konto zostanie uszczuplone o 10 tysięcy euro (przy tym kursie waluty to kwota opiewająca na ponad 40 tysięcy złotych).

 

Mihalik, który pod koniec lipca skończy 24 lata w polskiej lidze rozegrał 24 spotkania. Gracz pochodzący z Nowej Wsi Spiskiej na Słowacji w naszej ekstraklasie strzelił jednego gola oraz zanotował dwie asysty. Zważywszy na to, że jest najdroższym nabytkiem w historii "Pasów" (850 tysięcy euro) jest też dla nich ogromnym rozczarowaniem transferowym.