23-letni zawodnik w ubiegłym sezonie poprowadził swoją drużynę do tytułu mistrza kraju. Miał też znaczący udział w wywalczeniu przez Polskę Drużynowego Pucharu Świata. Jak przyznał, turniej finałowy był dla niego wyjątkowym przeżyciem, gdyż rozegrany został w jego rodzinnym Lesznie.

- Dokładnie 10 lat wcześniej, jako młody chłopak kibicowałem reprezentacji podczas finału w Lesznie. I świetnie pamiętam jak Tomek Gollob wygrał ten decydujący bieg – wspomniał.

Pawlicki przyznał jednak, że miniony rok nie był jakimś wybitnym w jego karierze.

- Gdy byłem jeszcze juniorem, potrafiłem też świetnie jeździć i odnosić sukcesy. Na pewno mam jeszcze sporo do poprawienia. Szkoda, że "wypadłem" z cyklu Grand Prix, ale staram się o tym tak mocno nie myśleć i nie załamywać się tym. Jestem jeszcze młodym zawodnikiem, może potrzebuje trochę czasu, żeby uporządkować pewne sprawy - przyznał.

Nie ukrywa, że jednym z celów przed zbliżającym się sezonem jest awans do GP 2019. Będzie walczył również o prawo startu w tegorocznym cyklu SEC, czyli w mistrzostwach Europy.

- Kwalifikacje do Grand Prix są bardzo trudne. Najpierw trzeba dobrze pojechać w krajowych eliminacjach, czyli w finale Złotego Kasku, a tylko trzech najlepszych z tego turnieju uzyska prawo startu w kolejnych rundach. A w Polsce jest wielu dobrych zawodników, którzy też chcą powalczyć o awans. Na "dziką kartę" od organizatorów mistrzostw Europy nie liczę. Uważam, że jak będę w dobrej formie, to wywalczę awans na torze – powiedział.

W cyklu mistrzostw świata powalczy za to jego starszy brat Przemysław, który będzie debiutantem. Piotr nie ukrywa, że będzie go mocno wspierał i mocno mu kibicował.

- Przemek poświęcił naprawdę dużo zdrowia by znaleźć się w Grand Prix. On mnóstwo czasu spędził na rehabilitacjach i w końcu udało mu się osiągnąć ten cel. Mocno za niego trzymam kciuki i nie tylko dlatego, że jest moim bratem. Po prostu wiem ile pracy go to kosztowało. Po cichu liczę, że jakiś medal "ukradnie". Na pewno w jakiś sposób będę mu pomagał, ale raczej w formie sugestii, bo on jest bardziej doświadczonym zawodnikiem ode mnie. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości w końcu obaj wystartujemy w Grand Prix – podkreślił.

Kapitan mistrza Polski od kilku lat jest też pewnym punktem reprezentacji. Możliwe, że Drużynowy Puchar Świata zostanie zastąpiony turniejem par, a to oznacza, że zespoły narodowe będą liczyć nie czterech zawodników, ale tylko dwóch plus rezerwowy.

- Mam już nominację do kadry i na pewno powalczę o to, by w niej wystąpić. Konkurencja jest ogromna, a tych miejsc niestety nie ma zbyt wiele - stwierdził.

Żużlowcy Fogo Unii przygotowują się do rozgrywek, ale jeszcze poza torem. Większość czasu spędzają nad kondycją i motoryką.

- Teraz jest już wszystko ok, bo przecież trenujemy już dwa miesiące. Najgorsze są początki, pierwsze tygodnie. Na pewno +ciągnie" nas na tor, ale teraz mamy czas na to, żeby popracować nad teamem, logistyką czy sprzętem. Spotykamy się ze sponsorami. Mamy też więcej czasu dla siebie i dla rodziny - podsumował.

Leszczynianie w drugiej połowie lutego wybiorą się na zgrupowanie do Hiszpanii.