Heynen w środę objął stanowisko trenera polskich siatkarzy, zastępując zwolnionego we wrześniu ubiegłego roku Włocha Ferdinando De Giorgiego. Zdaniem Daszkiewicza, „to bardzo dobry ruch ze strony Polskiego Związku Piłki Siatkowej”.

 

„Heynen pokazał do tej pory w swojej pracy, że potrafi osiągać duże sukcesy z zespołami, które wcześniej tych sukcesów nie odnosiły. Zdobył brązowy medal na mistrzostwach świata z reprezentacją Niemiec, która ani wcześniej, ani później tak dobrze nie grała. Kolejny przykład to praca z reprezentacją Belgii, która na ostatnich mistrzostwach Europy zameldowała się w finałowej czwórce” – komplementował nowego szkoleniowca biało-czerwonych Daszkiewicz, który ma nadzieję „że siatkarska centrala wybierając kandydaturę Belga, zadbała też o inne rzeczy”.

 

„Przede wszystkim o szkolenia dla polskich trenerów, w znacznie większym wymiarze, niż to było do tej pory. Dobrze, żeby Heynen miał też wpływ na szkolenie młodzieży. Chodzi mi tutaj głównie o stałą współpracę ze Szkołą Mistrzostwa Sportowego, bo do tej pory ciężko było to wyegzekwować” – nie ukrywał kielecki trener, który w SMS w Spale pracował w latach 2003-07.

 

„Podczas mojego pobytu w Spale mieliśmy dwa spotkania z ówczesnym trenerem kadry Raulem Lozano. Ale to były tylko spotkania i nic więcej. Uważam, że mając takich szkoleniowców jak Heynen, trzeba ich maksymalnie wykorzystać, m.in. do pracy z młodzieżą. Ma przecież ogromne doświadczenie. Pracował z wieloma zespołami narodowymi, prowadził wiele dobrych klubów” – zaznaczył trener kieleckich siatkarzy.

 

„Teraz, mówiąc trochę nieładnie, trzeba go zmusić, aby tym doświadczeniem maksymalnie się z nami podzielił” – podsumował Daszkiewicz.