Biało-Czerwoni zmagania w Słowenii zakończyli w fazie grupowej. Pod względem sportowym sukcesu nie było, bo takim byłby awans do ćwierćfinału. Reprezentacja prowadzona przez Błażeja Korczyńskiego w meczach przeciwko Rosji i Kazachstanowi dostarczyła nam wielu niezapomnianych emocji, a remis ze „Sborną”, czyli aktualnym wicemistrzem świata i Europy, odbił się szerokim echem w całym kraju.
 
Należy pamiętać, że Polacy na futsalowym Euro zagrali dopiero po raz drugi, w dodatku po siedemnastoletniej przerwie. W 2001 roku kadra prowadzona przez Romana Sowińskiego na turnieju finałowym w Rosji swoje zmagania zakończyła także w fazie grupowej. Kilka miesięcy wcześniej w turnieju kwalifikacyjnym w Zabrzu nasza reprezentacja wyeliminowała ówczesnych brązowych medalistów Mistrzostw Świata – Portugalię. Historyczne dla Polaków Mistrzostwa Europy w Moskwie miały być znakomitą promocją dla rozwoju futsalu w Polsce. Euforia szybko minęła i a wraz z nią na długie lata odeszła szansa jaką mógł mieć ten widowiskowy sport.

Obecna reprezentacja wielokrotnie dostarczała nam niezapomnianych emocji. Pamiętny zwycięski remis w turnieju eliminacyjnym w Elblągu z aktualnymi Mistrzami Europy – Hiszpanią. Potem był heroiczny bój i wygrany dwumecz barażowy z Węgrami, który dał nam awans do finałów Mistrzostw Europy. Komplet trzech tysięcy kibiców w Koszalinie i horror w końcówce meczu zakończony zwycięstwem z Madziarami, na stałe wpisał się do historii polskiego futsalu.


W Słowenii nasza reprezentacja dopisała kolejny rozdział. Zespół Błażeja Korczyńskiego rozegrał z Rosją jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy, mecz w całej historii występów futsalowej kadry. Gol Michała Kubika na 9,4 (!) sekundy przed końcem spotkania dał nam remis ze „Sborną” i tym samym historyczny punkt w finałach Mistrzostw Europy. Z Kazachstanem się nie udało. Tego dnia byliśmy słabsi od naszego rywala, który na ostatnich Mistrzostwach Europy wywalczył brązowy medal.

Niebawem może okazać się, że graliśmy w grupie śmierci. Rosja i Kazachstan awansowały do półfinału i niewykluczone, że obie drużyny zagrają w wielkim finale. To tylko potwierdzi, że Polacy zaprezentowali się w Arenie Stożice naprawdę bardzo dobrze.

Reprezentacja Polski swoim występem w Słowenii sprawiła, że o futsalu w naszym kraju zrobiło się głośno. Teraz czas, aby ten sukces potrafili umiejętnie spożytkować działacze nie tylko klubów grających w Ekstraklasie, ale i na wszystkich szczeblach rozgrywkowych. Niech to koło zamachowe zacznie się kręcić w dobrą stronę. Efektem tego będą pełne trybuny na meczach ligowych i nowe ośrodki na futsalowej mapie. Potencjał jest. Trzeba go tylko jak najlepiej spożytkować!