"Chciałbym i głęboko w to wierzę, ponieważ cała ekipa jest w doskonałej formie. Pokazały to już kwalifikacje, a forma przecież nie pojawia się nagle i też z dnia na dzień nie znika" - ocenił medalowe szanse polskich skoczków Fortuna.

 

W czwartkowych eliminacjach Kamil Stoch zajął drugie miejsce, trzeci był Dawid Kubacki. Na dziewiątej pozycji uplasował się Stefan Hula, a na 11. Maciej Kot. Do rywalizacji, decyzją trenera Stefana Horngachera, nie przystąpił Piotr Żyła.

 

Mistrz olimpijski i świata z 1972 roku stwierdził, że nie należy się też obawiać ujemnego wpływu zmiany strefy czasowej (osiem godzin). "Ze skoczkami są specjaliści, którzy - jestem o tym przekonany - odpowiednio zareagują, gdyby pojawiły się jakiekolwiek oznaki wskazujące, że coś się złego dzieje. Moim zdaniem więc nie należy się tym absolutnie przejmować" - podkreślił.

 

Horngacher postanowił, że biało-czerwoni nie wezmą udziału we wszystkich zaplanowanych przez organizatorów treningach.

 

"To nie jest zagranie typu +nie musimy, bo jesteśmy najlepsi+. Wszyscy to już wiedzą, więc nie trzeba taktycznych zagrywek. Niczego też już kolejnymi skokami się nie wypracuje - u kogo ta najwyższa, olimpijska forma jest, ten stanie na podium i tyle. Według mnie szkoleniowiec doskonale wie, że naszym bardziej niż treningów potrzebne są odpoczynek i świeżość, czyli wyłącznie odprężające oczekiwanie na start" - zauważył Fortuna.

 

Zapytany o najgroźniejszych rywali Polaków powiedział, że absolutnie nie potrafi ich wskazać.

 

"Igrzyska, podobnie jak każda impreza najwyższej, światowej rangi, to zazwyczaj niespodzianki typu - murowany faworyt zupełnie się nie liczy i na podium staje ktoś, kto zupełnie nie był brany pod uwagę. To nie cykl, w którym wypracowuje się swoją pozycję. To jeden dzień z wypadkową wielu czynników i to nie tylko ludzkich, bo tego, jaką np. rolę w tej dyscyplinie odgrywa pogoda, chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć" - podsumował były skoczek.

 

W Pjongczangu rozegrane zostaną dwa konkursy indywidualne - w sobotę na skoczni normalnej i 17 lutego na dużej. 19 lutego, również na większym obiekcie, o medale olimpijskie powalczą drużyny.

 

Cztery lata temu w Soczi indywidualnie na obu skoczniach dominował Kamil Stoch. Drużyna w składzie: Kot, Żyła, Jan Ziobro, Stoch uplasowała się na czwartym miejscu.