Lisek to reprezentant szczecińskiego Ośrodka Skoku o Tyczce. Mimo iż pochodzi z podpoznańskich Duszników, przyznaje, że czuje się szczecinianinem. Tu mieszka i trenuje. Jako zawodnik OSOT zdobył najważniejsze swoje laury.

 

„Z tego względu start przed swoją publicznością będzie dla mnie jednym z najważniejszych w sezonie. Oczywiście priorytetem są mistrzostwa świata i Europy, ale mityng w Szczecinie to jeden z trzech głównych startów dla mnie” – przyznał.

 

Szczecińskie konkursy skoku o tyczce zwykle miały swoich głównych bohaterów będących gospodarzami. „Nie ukrywam, że mityng organizujemy przede wszystkim, by wypromować Piotrka Liska. Chcemy jednak, by to była impreza stojąca na najwyższym światowym poziomie. Trzech mistrzów świata i trzech tyczkarzy z +klubu sześciometrowców+ powinno być gwarancją wysokiego poziomu imprezy i dobrych wyników” – powiedział PAP Norbert Rokita, organizator zawodów.

 

Niedzielny mityng nawiązuje do odbywających się przed laty Nocnych Mityngów Skoku o Tyczce, które odbywały się na szczecińskich ulicach i placach. Pierwszy z nich odbył się w 2003 r. Zwyciężył wówczas Toby Stevenson z USA z wynikiem 5,70 m. Rok później Amerykanin został wicemistrzem olimpijskim. W tym samym roku gościem honorowym szczecińskiej imprezy był Sergiej Bubka – aktualny rekordzista świata (6,14 m).

 

Od roku 2005 turniej odbywał się w obsadzie kobiecej, rolę gospodyni pełniła szczecinianka Monika Pyrek, a zeskok ustawiony był pod oknem jej mieszkania. Od roku 2010 ponownie powrócono do rywalizacji panów, a gospodarzem został Przemysław Czerwiński. Rok później w Szczecinie Paweł Wojciechowski skacząc 5,91 m pobił 13-letni rekord Polski Mirosława Chmary. Ostatni raz tyczkarze rywalizowali w Szczecinie na placu przed nową halą widowiskowo-sportową w 2014 r. Była to 10. edycja imprezy, a zwycięzcą został Lisek wynikiem 5,60 m.

 

Tym razem zawody odbędą się zimą, pod dachem i zarówno w konkurencji pań, jak i panów. Tyle tylko, że męski konkurs będzie miał zdecydowanie lepszą obsadę. Gwiazdami zawodów będą, oprócz Liska, Amerykanin Sam Kendricks, mistrz świata z 2017 r i brązowy medalista igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro, Kanadyjczyk Shawnacy Barber (złoto MŚ 2015), Paweł Wojciechowski (mistrz z 2011 r.).

„Jak policzyłem, uczestnicy konkursu w sumie mają na koncie 11 medali mistrzostw świata. To świadczy, jakiego poziomu możemy się spodziewać. Dla kibiców będzie to przedsmak mistrzostw świata” – powiedział gospodarz turnieju.

 

Trzech uczestników mityngu ma na koncie pokonaną wysokość 6 m. Czy w Szczecinie możemy się spodziewać tak wysokich skoków? „Trenowałem w Netto Arenie wiele razy i lubię tu skakać. Co do 6 m, to zawsze powtarzam, że chciałbym jeszcze kiedyś w karierze pokonać poprzeczkę na tej wysokości. To bardzo trudne wyzwanie” – przyznał Lisek.

 

Tyczkarz OSOT Szczecin w ostatnich tygodniach wygrał cztery konkursy z rzędu, a w czwartek był drugi na mityngu w Madrycie. Skacze regularnie na wysokość powyżej 5,80 m. Nieco wcześniej w Dusseldorfie, wygrywając wynikiem 5,86 m (drugi tegoroczny rezultat na świecie), pokonał m.in. Kendricksa, z którym przed rokiem przegrał walkę o złoto mistrzostw świata.

 

„Nie mogę powiedzieć, że teraz w rywalizacji między nami jest remis 1:1. Zwyciężyć na MŚ, a na jednym z wielu mityngów, to duża różnica. Niemniej Sam w całym 2017 r wygrał wszystkie zawody, w jakich wziął udział. Ja mu przerwałem tę passę zwycięstw. Tym bardziej nasza kolejna rywalizacja w Szczecinie będzie rodziła napięcie. Moja forma jest w miarę dobra. Oczywiście szczyt ma nastąpić podczas marcowych mistrzostw świata w Birmingham, ale w Szczecinie skoczę najwyżej jak będę mógł” – zapewnił Polak.

 

W turnieju pań wystartuje pięć Polek, a z zawodniczek spoza kraju m.in. Szwajcarka Angelica Moser, młodzieżowa mistrzyni świata 2017 z Bydgoszczy czy była wicemistrzyni świata Niemka Martina Strutz. Zabraknie natomiast brązowej medalistki MŚ 2017 z Londynu Wenezuelki Robeilys Peinado, trenującej w szczecińskim OSOT.