Skrę niespodziewanie wyprzedziła w lidze rewelacja tego sezonu, ONICO Warszawa. Żeby powrócić do pozycję wicelidera bełchatowianie potrzebowali zwycięstwa z Indykpolem. Po zaciętym, pięciosetowym boju z Asseco Resovią, wydawało się, że starcie z siatkarzami z Olsztyna będzie o wiele łatwiejsze.

 

Gospodarze nie za dobrze weszli w mecz, goście szybko wypracowali sobie przewagę. Świetnie spisywał się Jakub Kochanowski, który pod koniec seta zaliczył dwa kapitalne bloki, najpierw na Mariuszu Wlazłym, a następnie Nikołaju Penczewie. W pierwszej odsłonie Skra rozbita do 18.

 

Druga partia była dużo bardziej wyrównana, ale znowu to goście wiedli prym. Głównym problemem bełchatowian były zepsute zagrywki, które w dużej mierze przyczyniły się do porażki w drugim secie.

 

Dopiero w trzecim secie bełchatowianie zaczęli grać na swoim wysokim poziomie. Lepiej radził sobie Wlazły, w końcu zaczął funkcjonować serwis wicemistrzów Polski. Skra złapała kontakt, a w czwartej partii dosłownie rozbiła rywali. O losach tego meczu rozstrzygnąć miał tie-break.

 

Od początku gospodarze narzucili swoje warunki, szybko osiągnęli przewagę, ale wygrać udało im się dopiero na przewagi. Bohaterem ostatnich dwóch akcji został Srecko Lisiniac, który najpierw zdobył punkt, a następnie zakończył mecz asem serwisowym. Po szalonym, ponad dwugodzinnym meczu Skra wywalczyła dwa punkty.

 

Skra Bełchatów - Indykpol AZS Olsztyn 3:2 (18:25, 23:25, 25:22, 25:14, 18:16)