Spotkanie lepiej rozpoczęli kielczanie, którzy w piątej minucie po rzucie Michała Jureckiego wyszli na dwubramkowe prowadzenie (5:3). Pięć minut później Mattiasa Anderssona pokonał Marko Mamic i VIVE wygrywało już 8:5. W szeregach gospodarzy wynik trzymał Hampus Wanne. Lewoskrzydłowy Flensburga już po 10 minutach miał na swoim koncie pięć bramek.

Gospodarze nie potrafili znaleźć sposobu na pomysłowo grających w ataku mistrzów Polski. W 19. min Jurecki podał do niepilnowanego Julena Aginagalde, a Hiszpan podwyższył prowadzenie VIVE do pięciu bramek – 13:8. Zdenerwowany nieporadnością swoich podopiecznych trener Flensburga Maik Machulla poprosił o czas.

Po powrocie na parkiet to jednak kielczanie zdobyli kolejnego gola, po rzucie Marko Mamica przez całe boisko do pustej bramki. Kolejne minuty spotkania to już lepsza gra Flensburga. Po dwóch bramkach Duńczyka Lasse Svana w 22. min przewaga polskiego zespołu zmalała do czterech trafień (15:11).

Teraz z kolei o czas poprosił Tałant Dujszebajew. Jednak w kolejnej akcji kielczanie popełnili błąd w ataku i Svan z kontry po raz kolejny pokonał rozgrywającego dobry mecz Sławomira Szmala. Kilkuminutową niemoc gości przerwał w 25. min Alex Dujshebaev i VIVE wyszło na 16:12.

Trzy minuty później świetną interwencją popisał się Szmal, a akcję ofensywną ekipy z Kielc wykończył Dujshebaev i goście ponownie prowadzili pięcioma bramkami (19:14). Do przerwy kielczanie wygrywali 21:17. W ich szeregach świetną partię rozgrywał Jurecki, który siedmiokrotnie pokonał Szweda Anderssona. W niemieckiej ekipie po pięć bramek rzucili Wanne i Duńczyk Rasmus Lauge Szmidt.

Druga połowę kielczanie rozpoczęli od mocnego uderzenia. Szmal popisał się kolejną świetną interwencją, a Manuel Strlek rzutem do pustej bramki zdobył 22. gola dla VIVE. Niemiecki zespół nie zamierzał jednak rezygnować z odrobienia strat. W 36. min po szóstej już bramce Lauge Szmidta przewaga gości zmalała do trzech trafień – 22:19.

Jednak podopieczni Dujszebajewa odpowiedzieli bramkami Jureckiego i Karola Bieleckiego z karnego. W 43. min na ławkę kar powędrował Mariusz Jurkiewicz, ale nie zdeprymowało to polskiego zespołu - po trafieniach Aginagalde i Blaza Janca goście prowadzili już 29:23.

Gospodarze zdołali jednak zmniejszyć straty po kolejnym wykluczeniu, tym razem Janca. W 48. min po bramce Magnusa Roda było już tylko 30:27 dla mistrzów Polski, którzy odpowiedzieli celnym rzutem odpowiedzieli Urosa Zormana.

Kolejne minuty spotkania to seria błędów z obu stron. W 54. - przy prowadzeniu VIVE 31:28 - znakomitej sytuacji na podwyższenie wyniku nie wykorzystał Darko Djukic. W odpowiedzi Szmala pokonał Duńczyk Anders Zachariassen i przewaga przyjezdnych topniała.

Kontraktowa bramkę dla Flensburga zdobył dwie minuty później Lauge Szmidt, ale kilkadziesiąt sekund później na ławkę kar powędrował Zachariassen. Kielczanie jednak tego nie wykorzystali, a okazję na pierwszą od siedmiu minut bramkę dla gości zmarnował Strlek. Nie pomylił się natomiast Lauge Szmidt, który pokonując Szmala doprowadził do remisu 31:31 na dwie minuty przed końcem.

Po kolejnym trafieniu duńskiego rozgrywającego gospodarze wyszli na prowadzenie 32:31. Po czasie na prośbę Dujszebajewa kielczanie do remisu doprowadzili niemal w ostatniej sekundzie spotkania, po rzucie z prawego skrzydła Janca.

SG Flensburg-Handewitt – PGE VIVE Kielce 32:32 (17:21).

SG: Mattias Andersson, Kevin Moller – Rasmus Lauge Szmidt 9, Anders Zachariassen 6, Lasse Svan 5, Hampus Wanne 5, Kentin Mahe 3, Magnus Rod 2, Holger Glandorf 1, Jim Gottfridsson 1, Thomas Mogensen, Simon Jeppsson, Marius Steinhauser, Henrik Toft Hansen, Tobias Karlsson


PGE VIVE: Sławomir Szmal, Filip Ivic – Michał Jurecki 8, Manuel Strlek 5, Julen Aginagalde 4, Karol Bielecki 4, Marko Mamic 3, Blaz Janc 3, Darko Djukic 2, Alex Dujshebaev 2, Uros Zorman 1, Mateusz Jachlewski, Krzysztof Lijewski, Mariusz Jurkiewicz, Dean Bombac, Bartłomiej Bis