- Praktycznie nie spałam, bo bardzo trudno było opanować emocje. Długo się też bawiliśmy, a teraz powoli dopada mnie zmęczenie - przyznała 24-letnia biathlonistka dzień po osiągnięciu największego sukcesu w karierze.

Medaliści tradycyjnie już wieczorem przychodzą do "Niemieckiego Domu", gdzie wraz z innymi świętują swój sukces. Do Dahlmeier dołączył po pierwszej w nocy Wellinger, który w szalonym konkursie na normalnym obiekcie awansował w drugiej serii z piątego na pierwsze miejsce. Kamil Stoch był czwarty, a prowadzący na półmetku Stefan Hula - piąty.

- Cieszyłam się jak zobaczyłam, że Andreas do nas dołączył, bo dzielone szczęście jest podwójnym szczęściem. Niesamowicie dobrze się bawiliśmy. Trudno sobie wyobrazić, by reprezentacja mogła jeszcze lepiej wystartować w Pjongczangu - powiedziała Dahlmeier.

Niedziela to dla niej luźniejszy dzień, ale to nie oznacza, że wolny. W planach miała rozbieganie, rozciąganie i odnowę biologiczną. W poniedziałek znowu będzie faworytką. Tym razem wystąpi w biegu pościgowym, a na trasę ruszy 24 sekundy przed rywalkami.

- Mam bardzo dobrą pozycję wyjściową. Postaram się to wykorzystać, bo przewagę mam sporą. Z doświadczenia wiem, że akurat ta konkurencja zawsze mi wychodzi - skomentowała i przyznała, że nareszcie nie odczuwa już żadnej presji, bo wszystko, co uda jej się jeszcze osiągnąć, będzie dodatkowym prezentem. Wymarzone złoto już ma.

Wsparciem w kolejnych dniach będą jej rodzice Susi i Andreas. Pierwszy start córki obejrzeli w telewizji w Garmisch-Partenkirchen. Potem wsiedli w samolot do Korei i kolejne występy obejrzą już na żywo.

- Uwielbiam, gdy moi bliscy są obok mnie. Cieszę się, że mogą zobaczyć na trasie znane mi twarze, to dodaje mi zawsze energii - powiedziała siedmiokrotna mistrzyni świata.

Amerykańscy statystycy obliczyli, że Dahlmeier wywalczy w Pjongczangu jeszcze pięć złotych medali. Nikt w niemieckiej ekipie nie chce o tym mówić.

- Czegoś takiego ode mnie nigdy nie usłyszycie - powiedział wprost trener Gerald Hoenig.

Wszyscy jednak wiedzą, że Niemka jest nieobliczalna i jak wielu twierdzi - jest największym biathlonowym talentem od wielu lat. Jeszcze nikomu w tej dyscyplinie sportu nie udało się wywalczyć sześciu złotych medali olimpijskich w jednych igrzyskach.

W wieku sześciu lat Dahlmeier napisała w swoim pamiętniku: "Chciałabym zostać mistrzynią olimpijską". A teraz przyznała: - W swoim pokoju ćwiczyłam, jak to jest wchodzić na podium, jak się zachować. Stawałam na łóżku i udawałam, jak się cieszę. Już jako małe dziecko marzyłam tylko o jednym.

Spokój znajduje w górach. W zeszłym roku w trakcie przerwy od treningów wybrała się z koleżanką do Peru, by powspinać się w Andach.

- Wtedy jestem w stanie naprawdę się wyłączyć. Jestem człowiekiem, który uwielbia spokój i samotność - powiedziała.

I - jak sama podkreśla - gdyby trenerzy zabronili jej górskich wycieczek, rzuciłaby biathlon. Bardzo lubi także kolarstwo górskie. Nic dziwnego - właśnie tę dyscyplinę uprawiali jej rodzice. Jej matka, Susi Buchwieser, była nawet mistrzynią Europy w downhillu w 1992 roku. Laura o pięć lat młodszego brata, który także jeździ na nartach.

 

 

Od 9 do 25 lutego w ramach „otwartego okna” wszyscy abonenci Cyfrowego Polsatu będą mieli nieograniczony dostęp do 3 uruchomionych specjalnie na czas Zimowych Igrzysk Olimpijskich kanałów: Eurosport 3, Eurosport 4 i Eurosport 5, gdzie będzie można oglądać relacje z igrzysk w jakości HD i bez reklam.

 

Kanały dostępne będą na dekoderach Cyfrowego Polsatu pod numerami 222, 223, 224.

 

Dodatkowo zapewnimy polską oprawę komentatorską wydarzenia na tych kanałach, realizowaną przez dziennikarzy i ekspertów Polsatu Sport.