Adrian Brzozowski: Dzień dobry ponownie...  tak, trzeci raz. Czy wysłałeś już maila do belgijskiej federacji?

Vital Heynen: Tak. Obiecałem belgijskiej federacji, że poinformuję ich nawet wcześniej, niż wy będziecie wiedzieć. Tak też zrobiłem. Dałem im znać, że czasem trzeba podjąć trudne decyzje, ale wybieram reprezentację Polski i zrywam umowę. Teraz muszę dać znać wszystkim dookoła, że tak się stało. Popełniłem jednak jeden błąd. Planowałem, że poinformuję też polskich graczy o planach jakie mam, nim spotkam się z telewizją, ale... chcę przeprosić polskich graczy. Następnym razem będzie lepiej.

Kiedy wszedłeś na spotkanie z zarządem PZPS byłeś pewny, że zostaniesz wybrany?

Absolutnie nie, ponieważ jednego nauczyłem się przez lata - jesteś zwycięzcą, gdy mecz jest skończony. Gdy byłem młody przegrałem jedno spotkanie, w którym prowadziliśmy bardzo wysoko. Miałem wtedy szesnaście lat. Zacząłem świętować, prowadziliśmy w tie-breaku 14:7... Nigdy tego nie zapomnę. Wtedy zrozumiałem, że dopiero końcowy gwizdek oznacza koniec. Po spotkaniu z zarządem wiedziałem, że muszę czekać na decyzję władz. Nim ona nie zapadła - nie byłem pewny niczego.

W tym momencie masz dużo problemów wynikających z decyzji? W Friedrichshafen? W PZPS? Czy jesteś spokojny?

Od pierwszego dnia byłem bardzo szczery w stosunku do belgijskiej federacji, VfB Friedrichshafen, do wszystkich. Mam nadzieję, że to zrozumieli. Nie muszą się ze mną zgadzać. Na początku dzień w dzień byłem w kontakcie z moją dotychczasową federacją, która nie do końca mogła to zrozumieć, że chcę pracować z mistrzami świata - drużyną, która była najlepsza na świecie, a mam nadzieję wkrótce znów będzie. Taki jest cel, choć na tę chwilę tak nie jest. Jeśli chodzi o Friedrichshafen... wspierali mnie od samego początku. Wiedzą, że zostanę w klubie, dostanę też więcej czasu na pracę z reprezentacją Polski. Uważam, że to będzie bardzo ciekawe połączenie.

Ostatnio, gdy rozmawialiśmy przed nagraniem, wspominałeś, że nie wyobrażasz sobie sytuacji, w której pracujesz tylko z kadrą i nie możesz działać w klubie. Podtrzymujesz to?

Oczywiście. Uwielbiam siatkówkę. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której siedzę w domu bezczynnie od września do maja. Chcę się uczyć, rozwijać. Friedrichshafen daje mi taką możliwość, bo na pierwszym miejscu jest reprezentacja Polski. Tak było też do tej pory. Belgia była najważniejsza, a klub był "drugi" w tej hierarchii. Chcę zrobić tak samo w Polsce. Szczególnie zimą można to bardzo dobrze połączyć, gdy sezon ligowy jest w pełni. Czeka mnie więc kilka miłych przelotów na trasie Friedrichshafen - Warszawa.

Wiesz co masz wspólnego z Piotrem Makowskim i Stephanem Antigą?

Mówię po francusku?

Nie, trzech z Was pracowało w Bydgoszczy.

Dobrze... okej, mam nadzieję, że nie będzie mnie z nimi łączyć coś innego. Obaj na końcu zostali zwolnieni. To oczywiście żart, bo obserowałem Stephane'a Antigę, Piotrka Makowskiego trochę mniej, ale Stephane robi świetną robotę jako trener. Mam do niego duży szacunek. Mam nadzieję, żę się nie pogniewa za ten drobny żart.

Kończąc naszą rozmowę... Jesteś skoncentrowany na Tokio 2020, czy na krokach, które trzeba wykonać po drodze?

Zawsze powtarzam to samo. Jeśli chcesz wygrać medal w 2020 - musisz być dobry w 2018, musisz być bardzo dobry w 2019 i wtedy możesz wygrać w 2020. Nie możesz dwa lata grać średnio i nagle powiedzieć w 2020 - jedziemy po medal. Trzeba robić krok po kroku. Czytałem ostatnio, że będzie nas wspierać 38 milionów Polaków. Mogą mi powiedzieć za dwa lata, czy się rozwinęliśmy jako kadra, czy gramy dobrze. Chcę to usłyszeć od nich. Jeśli powiedzą, że tak - to jedziemy po medal.

Kiedy chcesz wybrać zespół?

Ja nigdy nie wybieram. To gracze muszą przyjść i pokazać jacy są. Będę się cieszył. Im więcej graczy się pojawi, im trudniejszy będę miał wybór, tym lepiej. Jednak najpierw to oni muszą pokazać i wysłać sygnał jak bardzo im zależy na reprezentacji. Czekam na nich.

Coś po polsku na koniec?

Nie, nie... Mój polski jest bardzo ograniczony. Jedyne co mogę powiedzieć to... jestem już gotowy!

 

Cała rozmowa Adriana Brzozowskiego z Vitalem Heynenem w załączonym materiale wideo.