FC Basel zasłynęło w ostatnich latach ze znakomitej gry przeciwko klubom z Anglii. Na rozkładzie mistrza Szwajcarii możemy znaleźć m.in. Manchester United, Liverpool oraz Chelsea. Za każdym razem wygrywali jednak w fazie grupowej, a stawka wtorkowego meczu Ligi Mistrzów była znacznie wyższa, bo zwycięzca awansuje już do ćwierćfinału. A Manchester City celuje w końcowy triumf, więc o żadnej wpadce nie mogło być mowy.

 

Manchester City w ostatniej kolejce rozbił u siebie Leicester City 5:1, a poszczególne gwiazdy wyglądały fantastycznie. Kilka dni wolnego, jakie Pep Guardiola dał swoim podopiecznym, na nowo rozbudziły w nich chęć do efektownej gry w piłkę. To też przełożyło się na pewne zwycięstwo z FC Basel, choć początek mógł być nieco mylący.

 

Jeszcze w dwunastej minucie Dimitri Oberlin padł w polu karnym, ale sędzia nie odgwizdał faulu Nicolasa Otamendiego. Od tego momentu rządziła już tylko jedna ekipa. Chwilę później Kevin de Bruyne pięknym dośrodkowaniem obdarował Ilkaya Gundogana, a ten wyprowadził gości na prowadzenie. Następnie wynik podwyższyli bardzo aktywny Bernardo Silva oraz Sergio Aguero, który zaskoczył Tomasa Vaclika precyzyjnym strzałem z dystansu.

 

Druga część była znacznie bardziej wyrównana, ale stało się tak za sprawą rozprężenia piłkarzy Manchesteru City, którzy i tak bardzo szybko zdobyli bramkę na 4:0 - swojego drugiego gola strzelił Gundogan, a później mógł nawet skompletować hat-tricka, ale fatalnie przestrzelił z kilku metrów. Gospodarze walczyli do końca, kilka razy zagrozili bramce Edersona, ale pokonać go nie zdołali.


FC Basel - Manchester City 0:4 (0:3)

 

Bramki: Gundogan 14, 53, Bernardo Silva 18, Aguero 23.

 

FC Basel: Vaclik - Lang, Xhaka, Lacroix, Suchy, Riveros Galeano - Elyounoussi (85 Bua), Frei, Die, Stocker (71 Ajeti) - Oberlin.

 

Manchester City: Ederson - Walker, Kompany, Otamendi, Delph - De Bruyne (63 David Silva), Fernandinho, Gundogan - Bernardo Silva, Aguero (85 Danilo), Sterling (57 Sane).

 

Żółte kartki: Xhaka, Die - Fernandinho, Gundogan.