Zespół Wisły Płock, po znakomitym grudniu, kiedy to drużyna zdobyła 10 pkt. zwyciężając, między innymi z Legią w Warszawie i z Wisłą w Krakowie, potwierdził wysoką formę i dobrze przepracowaną przerwę zimową w pierwszym tegorocznym spotkaniu. Płocczanie pokonali 4:2 Górnika Zabrze i awansowali na szóste miejsce w tabeli.

 

„Piątkowe zwycięstwo było wynikiem dwukrotnego odrobienia strat i tego, że drużyna pokazała wieki charakter. Nie jest to przecież łatwa sytuacja, kiedy tracisz bramki w takich okolicznościach, jakie nam się przydarzyły. To, że nasi zawodnicy w tak trudnym momencie potrafili szybko odpowiedzieć, zasługuje na uznanie. Zadowolony jestem również z ilości stworzonych sytuacji, jaką mieliśmy w drugiej połowie. Ważną rzeczą jest też to, że potrafiliśmy wykorzystać duże osłabienia Górnika Zabrze, w którym z różnych względów nie mogło wystąpić czterech podstawowych zawodników. To wszystko pokazuje, że nasza drużyna dobrze się rozwija” – ocenił pojedynek 22. kolejki trener Jerzy Brzęczek.

 

Wygrana z Górnikiem była piątym z rzędu meczem bez porażki, ale zdaniem trenera Brzęczka, trudno będzie podtrzymać tę dobra passę. „Celem postawionym przed drużyną Zagłębia Lubin jest zapewne awans do europejskich pucharów. Co prawda pierwsze wiosenne spotkanie Miedziowi przegrali, ale rywalizowali z głównym kandydatem do tytułu mistrza Polski - Legią Warszawa i stracili bramkę z rzutu karnego w 98. minucie. Patrząc na statystyki, od przyjścia trenera Mariusza Lewandowskiego była to ich pierwsza ligowa porażka” – usprawiedliwia rywali szkoleniowiec Wisły.

 

Lubinianie w meczu z Legią byli blisko zdobycia co najmniej punktu. „Przyjeżdżając do Płocka będą walczyć o zwycięstwo. My zdajemy sobie sprawę z tego, ale oczywiście gramy na własnym stadionie i chcemy sięgnąć po pełną pulę. Na pewno nie jesteśmy jednak faworytem. Zagłębie jest dobrą drużyną, z dużym potencjałem i budżetem. W najbliższą sobotę czeka nas więc zdecydowanie trudniejsze zadanie niż miało to miejsce z Górnikiem Zabrze” – zapowiada Brzęczek.

 

Na dziś nie wiadomo, czy płocki zespół wystąpi w swoim najlepszym składzie. "Nie wiemy tylko, czy zagra Patryk Stępiński, wszyscy pozostali zawodnicy są do naszej dyspozycji. Patryk w ostatnim meczu towarzyskim ze Zniczem Pruszków upadł bardzo nieszczęśliwie, co spowodowało uraz ręki. W najbliższych czasie zobaczymy, jak to będzie wyglądało i czy ostatecznie będzie brany pod uwagę. Pozostali zawodnicy są zdrowi i walczą o to, żeby znaleźć się w meczowej osiemnastce” – zapewnił trener.