Po czterech dniach zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu, w wielu polskich mediach pojawiły się wypowiedzi oraz artykuły krytycznie odnoszące się do występów polskiej reprezentacji. W niektórych publikacjach starty Polaków były nazwane nawet "klęską". Marian Kmita skrytykował takie działania i nazwał je "populizmem dziennikarskim".

- Niestety jest to przykry populizm dziennikarski. Jeśli dziennikarze w popularnym tabloidzie pozwalają sobie na tytuł "Oto polska nędza", komentując jak to napisali "żałosne występy" naszych olimpijczyków, to jest to absolutne nadużycie. Każdy kto choć trochę zna się na sporcie, to wie że nasze wyniki w Vancouver i w Soczi były ponad stan. To była taka "koniunkcja planet", czyli świetna forma skoczków, optymalna forma Zbigniewa Bródki, jego koleżanek i kolegów oraz Justyna Kowalczyk, która była jeszcze w formie. Teraz jesteśmy już po tej koniunkcji i powinniśmy mierzyć nasze ambicje, na miarę naszych możliwości - powiedział dyrektor Kmita.

Polacy nie wykształcili jeszcze umiejętności kreowania bohaterów, którzy być może nie sięgaliby po medale, ani nie stawaliby na podium, ale wciąż byliby wzorcem dla innych. Za mało uwagi poświęca się historii. Ponadto, często w Polsce padamy ofiarą naszych wcześniejszych sukcesów. - Myślę, że nie potrafimy konsumować sukcesu. To co zrobiła Justyna Kowalczyk, to jest wymiar Ireny Szewińskiej w lekkoatletyce. Zapominamy o tym, że to jest gigantyczny sportowiec, którym będziemy się jeszcze przez dekadę chwalić - stwierdził Dyrektor ds. Sportu w Telewizji Polsat.

 

Cała audycja w załączonym materiale wideo.