Była to 12. konfrontacja tych zawodniczek, Polka wygrała pięć. Pomijając fazę grupową kończącej sezon imprezy masters - WTA Finals, nigdy dotychczas nie zmierzyły się na wcześniejszym etapie rywalizacji niż w ćwierćfinale.

 

"Dziś była to tylko druga runda dużego turnieju, co było z pewnością trochę dziwne. W tym pojedynku było wiele wzlotów i upadków. Granie przeciwko Adze zawsze jest ciężkie - możesz dobrze serwować, a mimo to przegrać gema... Ona po prostu wszystko przebija z powrotem i to sprawia dużą trudność" - analizowała Kvitova, która wygrała 6:7 (3-7), 6:3, 6:4.

 

Po przegraniu pierwszej, zaciętej partii rozstawiona z "16" Czeszka wygrała dwie kolejne, dzięki czemu mogła się cieszyć z pierwszego od trzech lat zwycięstwa nad krakowianką.

 

"Przede wszystkim nie mam pojęcia jak odwróciłam losy tego meczu, ale jestem naprawdę wyczerpana. Nie tyle fizycznie, co przede wszystkim mentalnie. (...) Z drugiej strony jestem z siebie bardzo dumna, że wygrałam. Po porażce w pierwszym secie starałam się być bardziej zrelaksowana, nie myśleć o każdym pojedynczym punkcie. Nawet chociaż straciłam podanie na początku kolejnej odsłony, to potem objęłam prowadzenie 2:1 i poczułam się nieco lepiej" - podsumowała zdobywczyni dwóch tytułów wielkoszlemowych.

 

Jak dodała, bardzo pomogła jej też wizyta trenera w trakcie drugiej partii.

 

"Zaczęło mi się potem łatwiej grać. Wcześniej mój umysł na chwilę się wyłączył, więc jak widać potrzebuję tego, by potem zacząć lepiej grać. Oczywiście, taki scenariusz nie może się powtarzać za każdym razem, ale dziś się sprawdził" - zaznaczyła Kvitova.

 

W 1/8 finału czeka ją pojedynek z rozstawioną z "trójką" Jeliną Switoliną. Z Ukrainką zmierzyła się dotychczas siedem razy i wygrała ich sześć ostatnich pojedynków.

 

"To z pewnością będzie bardzo trudny mecz. Wydaje mi się, że obie jesteśmy teraz na innym etapie życia i kariery, więc zapowiada się bardzo interesujący pojedynek. Właściwie wróciłam po to, by rywalizować z takimi zawodniczkami jak Aga i Jelina. Nie będę faworytką spotkania ze Switoliną, więc mogę po prostu wyjść na kort, grać i zobaczymy, co się wydarzy. Wiem, że Ukrainka spisuje się ostatnio bardzo dobrze" - podkreśliła Czeszka.