Historia Akwasiego Frimponga zaczyna się w lutym 1986 roku, gdy przyszedł na świat w ghańskim Kumasi. Gdy był mały jego matka wyjechała szukać lepszego życia do Holandii, a Akwasi w wieku 8 lat podążył jej śladami. Nie mógł jednak liczyć na legalne obywatelstwo, więc gdy zaczął przejawiać duży sportowy talent, miał spore kłopoty z udziałem w oficjalnych zawodach. Gdy był już nieco starszy nie mógł nawet wyjeżdzać za granicę, by rywalizować w zawodach lekkoatletycznych. A był naprawdę niezły, bo został nawet mistrzem Holandii juniorów w biegu sprinterskim na 200 metrów.

 

Pobyt udało się zalegalizować dopiero w pierwszej dekadzie XXI wieku i Frimpong od razu zaczął marzyć o udziale w igrzyskach olimpijskich. Urodzony w Ghanie zawodnik był bardzo bliski powołania do kadry na letnie igrzyska w Londynie w 2012 roku, ale kilka miesięcy przed imprezą, ale uszkodził ścięgno Achillesa. Wtedy podjął decyzję o "przebranżowieniu się" na sporty zimowe, a konkretnie bobsleje. W 2014 roku w Soczi, nie pojechał jednak w holenderskiej czwórce, będąc tylko drugim rezerwowym w kadrze Oranje. Był bliski załamania nerwowego, ale w trudnych chwilach mógł liczyć na żonę, która też podpowiedziała mu, że powinien zainteresować się uprawianiem skeletonu. W głowie Frimponga od razu zaświeciła się lampka - od tej chwili chciał zostać pierwszym reprezentantem Afryki, który zdobędzie medal na zimowych igrzyskach olimpijskich.

 

Do Pjongczangu Ghańczyk miał pojechać po naukę, a o jeden z trzech krążków powalczyć dopiero w 2022 roku w Pekinie. Mało jednak brakowało, by Frimpong w ogóle nie wybrał się do Korei Południowej, bowiem bardzo długo nie mógł znaleźć sponsora. Wziął więc sprawy w swoje ręce i jako domokrążca sprzedawał odkurzacze. - Żaden sponsor nie chciał mi pomóc. Każdy patrzył na mnie jako na gościa z Afryki, któremu dwa razy nie udało się ostatecznie pojechać na igrzyska. Myśleli, że po raz kolejny dam ciała - mówił Frimpong w rozmowe z oficjalnym serwisem igrzysk. Wielki upór przyniósł pożądany skutek i ostatecznie nic nie przeszkodziło reprezentantowi Ghany w wyjeździe do Pjongczangu.

 

W Korei Południowej Frimpong został nie tylko pierwszym skeletonistą wywodzącym się z tego afrykańskiego kraju, ale też chorążym... jednoosobowej reprezentacji podczas ceremonii otwarcia. Kadra Ghany była więc bardzo, bardzo skromna, co jednak paradoksalnie przykuło uwagę całego sportowego świata. Już na torze lodowym Frimpong także zwrócił na siebie wiele oczu, bowiem występuje w ekstrawaganckim kasku, na którym widnieje lew z rozwartą paszczą i uciekający królik. Jakie jest znaczenie takiego akurat obrazu? Frimpong twierdzi, że on jest królikiem uciekającym przed demonami przeszłości symbolizowanymi przez lwa. Prawdziwy oryginał.

 

Na co stać Ghańczyka w Pjongczangu? Pierwsze treningi pokazały, że dużym sukcesem będzie już miejsce powyżej dwudziestej piątej lokaty. W trzydziestoosobowej stawce większość zawodników uprawia skeleton od lat i po prostu przerasta Frimponga swoim doświadczeniem. Szalenie interesująco będzie jednak wyglądała rywalizacja z innymi ciekawymi sportowcami, jak np. Anthony Watson z Jamajki czy Adam Edelman z Izraela. Wszyscy oni będą pędzić z prędkością około 120 km/h na torze lodowym w Pjongczangu. I na nich choć raz na cztery lata skupi się uwaga całego świata.

 

Od 9 do 25 lutego w ramach „otwartego okna” wszyscy abonenci Cyfrowego Polsatu będą mieli nieograniczony dostęp do 3 uruchomionych specjalnie na czas Zimowych Igrzysk Olimpijskich kanałów: Eurosport 3, Eurosport 4 i Eurosport 5, gdzie będzie można oglądać relacje z igrzysk w jakości HD i bez reklam.

 

Kanały dostępne będą na dekoderach Cyfrowego Polsatu pod numerami 222, 223, 224.

 

Dodatkowo zapewnimy polską oprawę komentatorską wydarzenia na tych kanałach, realizowaną przez dziennikarzy i ekspertów Polsatu Sport.