Kiedy Hanyu pojawia się na lodowisku, doping zamienia się w krzyk, a hala wypełnia się japońskimi flagami. Gdy z niego zjeżdża, na tafli lądują setki pluszowych maskotek. Dzieje się tak niezależnie od tego, czy zawody odbywają się w Azji, czy w Europie, gdyż popularny "Yuzu" ma swoich fanów na całym świecie. 23-latek zawsze może też liczyć na obecność licznej grupy kibiców z Japonii, którzy korzystając ze specjalnych ofert biur podróży podążają śladami kolejnych występów swojego idola.

 

Wycieczki na zawody z udziałem Hanyu w najodleglejsze nawet zakątki globu nikogo w Japonii nie dziwią. W swoim kraju ma on status prawdziwej gwiazdy i jest ceniony nie tylko za swoje sukcesy, ale również za niespotykaną skromność i ogromną pracowitość. - Fanami Hanyu są najczęściej kobiety w średnim wieku. Wydaję się, że one czują względem niego swego rodzaju naturalny instynkt macierzyński i chcą go chronić – tłumaczy Hirotaka Matsuoka, profesor marketingu sportowego z Uniwersytetu Waseda.

 

Dla setek tysięcy fanów kontuzja kostki, której "Yuzu" nabawił się w listopadzie zeszłego roku, była prawdziwą tragedią. Fora internetowe, blogi i portale społecznościowe pełne były wpisów zrozpaczonych kibiców, którzy z nadzieją wyczekiwali dobrych wieści. Wielu Japończyków odwiedzało też wtedy jedną z shintoistycznych świątyń w Kobe, by tam prosić o powrót do zdrowia łyżwiarza. - Przykro mi, że kibice muszą się o mnie tak martwić – mówił wtedy Hanyu z właściwą sobie skromnością.

 

Choć zawodnik wznowił treningi, olimpijskie zawody w Pjongczangu będą jego pierwszym występem od czasu kontuzji i w ogóle w tym sezonie. Dopiero trzy tygodnie przed igrzyskami po raz pierwszy ćwiczył potrójnego Axla, a 14 dni temu wprowadził do zajęć skoki poczwórne - Toeloopa i Salchowa. - Miałem pewne wątpliwości, ale po miesiącu treningów na lodzie mogę powiedzieć, że jestem gotowy - podkreślił na konferencji prasowej w Pjongczangu.

 

Wzięło w niej udział około 200 dziennikarzy i fotoreporterów, głównie z Azji. Obok pytań o zdrowie, formę, przygotowania, nie mogło zabraknąć tematu wielkiego hobby "Yuzu", czyli Kubusia Puchatka. - Mój pokój pełen jest Kubusia Puchatka, przywiozłem tu całą moją kolekcję pluszaków - zdradził dwukrotny mistrz świata.

 

Bohater jednej z najbardziej znanych bajek dla dzieci zawsze towarzyszy Hanyu także podczas startu, najczęściej czekając na niego na bandzie. - Jak widzę jego radosną twarz, zawsze robi mi się cieplej i milej na lodzie - powiedział w jednym z wywiadów.

 

Gdyby w Korei udało mu się wywalczyć kolejne olimpijskie złoto powtórzyłby sukces Dicka Buttona sprzed ponad 50 lat. Amerykanin zwyciężył w rywalizacji solistów na igrzyskach w St. Mortiz (1948) i Oslo (1952).

 

Zmagania solistów zaplanowane są na 16 i 17 lutego.