Polska dwójka Wojciech Chmielewski i Jakub Kowalewski po pierwszym zjeździe byli na miejscu 13., ale po drugim ślizgu zdołali wyprzedzić Czechów Lukasa i Antonina Brozów. Trener Pochłód w rozmowie z PAP przyznał, że jak na debiutantów na igrzyskach, biało-czerwoni zaprezentowali się bardzo dobrze.

 

„W pierwszym zjeździe popełnili błąd, ale drugi był już bardzo dobry. Gdyby ten pierwszy był nieco lepszy, mogło być miejsce w pierwszej dziesiątce. Ale i tak uważam, że zaprezentowali się bardzo dobrze. Trzeba mierzyć siły na zamiary. Byliśmy lepsi od wszystkich ekip, które też tak jak my nie mają własnego toru. Wojtek i Jakub są jeszcze bardzo młodzi i jeżeli tylko zapewni im się odpowiednie warunki, będą na pewno jeszcze lepsi i możemy mieć z nich wiele radości” – skomentował Pochłód.

 

Trener zwrócił uwagę, że różnice czasowe w saneczkarstwie są znikome i o zwycięstwie lub porażce decydują detale. „Nie wierzę, że w tak dużym kraju jak Polska nie można było zrobić badań aerodynamicznych, czy innych, które pomogą później naszym zawodnikom. Często na zawodach nasi chłopcy mają lepsze czasy startowe od tych najlepszych, ale później tracą przez właśnie takie detale” – przyznał.

 

W czwartek na zakończenie zmagań saneczkarskich w Pjongczangu zostaną rozegrane zawody w sztafecie. Polską ekipę będą tworzyć poza Chmielewskim i Kowalewskim także Ewa Kuls-Kusyk i Maciej Kurowski. Pochłód przyznał, że sztafeta to najbardziej widowiskowa konkurencja.

 

„Najpierw jedzie saneczkarka, która po zjeździe dotyka touchpada i wtedy rusza saneczkarz. Później historia się powtarza, z tą różnicą, że po saneczkarzu jedzie dwójka. Gdybyśmy w czwartek byli w pierwszej ósemce, będę bardzo szczęśliwy i uważam, że stać nas na taki wynik. Może nawet na pierwszą szóstkę. W tej konkurencji nie zawsze wygrywają faworyci. Zdarzyło się już, że Niemcy byli zdyskwalifikowani, bo zaliczyli falstart. Ważne są spokojna głowa i wyczucie, kiedy można już wystartować” – wyjaśnił trener SMS Karpacz.

 

Polscy saneczkarze przygotowując się do igrzysk korzystali z gościnności niemieckiej federacji, bo w kraju nie ma odpowiedniego obiektu.

„Koszt budowy takiego toru to około sto milionów złotych, ale nie musimy od razu iść w takie koszty. Można wybudować kilka małych torów, gdzie jeden kosztuje około milion złotych, aby na początek było gdzie szkolić młodzież, bo nic tak nie zachęca do rozwoju jak konkurencja. Chętnych do uprawiania saneczkarstwa nie brakuje, ale bez bazy ten potencjał zostanie zmarnowany” – podsumował Pochłód.

 

Od 9 do 25 lutego w ramach „otwartego okna” wszyscy abonenci Cyfrowego Polsatu będą mieli nieograniczony dostęp do 3 uruchomionych specjalnie na czas Zimowych Igrzysk Olimpijskich kanałów: Eurosport 3, Eurosport 4 i Eurosport 5, gdzie będzie można oglądać relacje z igrzysk w jakości HD i bez reklam.

 

Kanały dostępne będą na dekoderach Cyfrowego Polsatu pod numerami 222, 223, 224.

 

Dodatkowo zapewnimy polską oprawę komentatorską wydarzenia na tych kanałach, realizowaną przez dziennikarzy i ekspertów Polsatu Sport.