Triumfator turnieju w Montpellier, Francuz Lucas Pouille znakomicie rozpoczął mecz z Andriejem Rubliowem, lecz Rosjanin udowodnił, że katorżnicze treningi w Barcelonie o bladym świcie mają swój smak. Rubliow wspaniale odrodził się, choć w pierwszym secie przegrywał już 1-4 i miał 0-40 przy swoim serwisie. Dobiegał do każdego dropszota posyłanego przez Francuza, świetnie mijał i zasłużenie awansował do drugiej rundy turnieju ABN AMRO World Tennis Tournament.

 

Finalista z Montpellier, Richard Gasquet boryka się z kontuzją pleców. Wytrwał w bólu przez kwadrans, po czym skreczował w pojedynku z Pierre-Huguesem Herbertem przy stanie 1-3. Pierre jest dowodem na to, że warto walczyć do upadłego w kwalifikacjach. Francuz stoczył dwa trudne, trzysetowe mecze w eliminacjach z Ignatikiem i Berankisem, a w nagrodę w środę potrzebował zaledwie 15 minut, aby zapewnić sobie prawo gry w drugiej rundzie turnieju głównego.

 

Robin Haase udowodnił, że jest aktualnie najlepszym holenderskim singlistą (42 w rankingu ATP) pewnie pokonując Thiemo de Bakkera, ale w deblu Haase i Middelkoop nie sprostali mistrzom US Open: Rojer - Tecau gładko ulegając turniejowej "czwórce": 1-6, 2-6. Niestety, z turniejem pożegnał się Marcin Matkowski, który grając w parze z Pakistańczykiem Aisamem-Ul-Haq-Qureshim nie miał recepty na mistrzów Wimbledonu'2016: Francuzów Herberta i Mahut.

 

Do ćwierćfinału singla przepięknie pożeglowali: Czech Tomas Berdych, który nie dał cienia szans Serbowi Viktorowi Troickiemu oraz Belg David Goffin, który nie zastosował taryfy ulgowej względem leworęcznego czarodzieja z Toledo - Hiszpana Feliciano Lopeza.

 

Obsada komentatorów w czwartek 15 lutego:

 

11.00. Andriej Rubliow - Damir Dżumhur, Polsat Sport, Katarzyna Nowak

około 13.00. Pierre-Hugues Herbert - Danił Miedwiediew, Polsat Sport, Tomasz Lorek

około 15.00. Filip Krajinović - Grigor Dimitrow, Polsat Sport, Tomasz Lorek

19.30. Roger Federer - Philipp Kohlschreiber, Polsat Sport, Dawid Olejniczak

około 21.30. Robin Haase - Tallon Griekspoor, Polsat Sport, Dawid Olejniczak