Lechici zaliczyli falstart na inaugurację drugiej części sezonu, bo tak odebrano stratę punktów w Gdyni. Nie tylko wynik, ale także gra poznańskiego zespołu nie wywołała zbyt wielkiego entuzjazmu. Na wyjazdach "Kolejorz" jest bardzo powtarzalny i wyjątkowo nieskuteczny, cztery ostatnie spotkania na terenie rywali bezbramkowo zremisował.

- Kiedy grasz przeciwko Arce, która broni się 10 zawodnikami, to wówczas jest trudno kreować sytuacje w środku pola. Poza tym to drużyna, która bardzo dobrze gra w defensywie. Boisko też było w nienajlepszym stanie. W takiej sytuacji kluczem są sytuacje jeden na jeden na skrzydle, dośrodkowania, a tego zabrakło - tłumaczył Bjelica na konferencji prasowej.

Jak zapewnił, starcie z Pogonią będzie na pewno wyglądać zupełnie inaczej.

- Pogoń zawsze chce grać w piłkę, nie bronią się, ale są zespołem, który także atakuje. Mają mocną drugą linię. Nie wiem, czy są w stanie nas zaskoczyć. Skoro tydzień temu wygrali 4:1, to myślę, że nie za dużo będą zmieniać. Zawsze powtarzam, że gdy gramy u siebie, to zawsze my jesteśmy faworytem - podkreślił.

Pogoń zaczęła punktować, gdy drużynę w listopadzie ubiegłego roku objął Kosta Runjaic, niemiecki szkoleniowiec mający chorwackie korzenie. Bjelica przyznał, że miał kiedyś okazję spotkać się z opiekunem "Portowców", który przed objęciem posady w Pogoni, pytał go o polską piłkę.

- Spotkaliśmy się w Turcji na zgrupowaniu. Ja byłem wówczas trenerem Austrii Wiedeń, on prowadził Kaiserslautern. Przed przyjściem do Pogoni zadzwonił do mnie, pytał o klub, o polską ligę. Powiedziałem mu, że Pogoń ma dobrych piłkarzy. Teraz notują dobre wyniki, a punktów mogli mieć więcej. Pechowo zremisowali z Zagłębiem Lubin, w Białymstoku zagrali też dobry mecz (przegrali 0:1) - mówił Bjelica.

Przeciwko Pogoni nie zagrają Rafał Janicki, który musi pauzować za żółte kartki oraz przechodzący rehabilitację po kontuzji kolana Maciej Makuszewski. Reprezentant Polski dochodzi do zdrowia w błyskawicznym tempie, niedawno był na konsultacji w rzymskiej klinice Villa Stuart, gdzie przeszedł operację. Rokowania są bardzo dobre i jego powrót na boisko jeszcze w tym sezonie jest coraz bardziej realny.

Dwa dni temu piłkarze Lecha wraz z trenerem uczestniczyli w szkoleniu z wideoweryfikacji. Bjelica w trakcie rundy jesiennej zasłynął z głośnej krytyki systemu VAR. Jak przyznał, po wykładzie prowadzonym przez sędziego Pawła Gila nadal ma wątpliwości.

- Nigdy nie byłem przeciwnikiem system VAR, tylko formie, w jakiej on obowiązuje. Teraz na szkoleniu o tym powiedziałem. To było pozytywne spotkanie, mieliśmy sporo pytań, otrzymaliśmy odpowiedzi. Szkoda, że nie było tego na początku sezonu, to był największy błąd wprowadzania tego systemu. Ja na przykład do meczu z Jagiellonią nie wiedziałem, że VAR może anulować bramkę ze spalonego. Wątpliwości jednak pozostają, zawsze będzie dyskusja co do punktu widzenia, na przykład czy był faul, czy nie. Jakim kryterium kieruje się sędzia, który siedzi przed monitorem. Drugi problem to czekanie na decyzje, czasami było to nawet pięć minut. To nie jest perfekcyjny system, VAR ma też dużo punktów, które nie są do końca jasne - ocenił Bjelica.

Mecz Lecha z Pogonią rozegrany zostanie w niedzielę o godz. 18.00. Pierwsze spotkanie obu drużyn w Szczecinie zakończyło się wynikiem 0:0.