W Pjongczangu, podobnie jak osiem lat temu w Vancouver, wygrał rywalizację techniką dowolną. W Soczi był najlepszy "klasykiem".

- Już zdobycie jednego złotego medalu wymaga olbrzymiego wysiłku. A trzech, a nawet czterech... Sami sobie odpowiedzcie. W każdym razie fajnie jest pisać historię sportu, choć mój wkład jest póki co niewielki - powiedział dziennikarzom prawie 32-letni Cologna, którego dorobek uzupełnia jeszcze złoto z 2014 roku w biegu łączonym 2x15 km.

Agencja prasowa dpa, przedstawiając jego sylwetkę napisała, że Cologna jest fenomenem stworzonym do rekordów - w tym roku jako pierwszy w historii biegacz wygrał po raz czwarty prestiżowy i morderczy cykl Tour de Ski.

Między startami olimpijskimi jego forma przypominała sinusoidę. W 19 biegach w mistrzostwach świata tylko trzykrotnie stanął na podium, w tym raz na najwyższym stopniu - w 2013 roku w Val di Fiemme w biegu łączonym. W treningach nie pomagają mu zmagania z astmą, a kłopoty z łydkami sprawiły, że musiał zmienić technikę jazdy. W Pjongczangu znowu jednak w swojej koronnej konkurencji odjechał rywalom.

- Dario był dziś w innej lidze. Pokazał, że jest niewiarygodnie mocny. To srebro jest dla mnie niczym zwycięstwo - podkreślił drugi w stawce 116 narciarzy Norweg Simen Hegstad Krueger, który triumfował w tegorocznych igrzyskach w skiathlonie.

Triumfatora komplementował też Alex Harvey, który zajął siódmą pozycję. - Ma wielką moc, jakby miał wbudowany silnik, a do tego chłodną głowę, biega wspaniale taktycznie. Jestem szczęśliwy, że to właśnie on wygrał. Jest świetnym gościem, a poza tym dobrze dla naszej dyscypliny, że zwyciężył ktoś spoza Skandynawii - zauważył Kanadyjczyk.

Cologna zrównał się w liczbie złotych medali olimpijskich ze skoczkiem narciarskim Simonem Ammannem i gimnastykiem Georgesem Miezem. Teraz wspólnie tworzą trio najbardziej utytułowanych szwajcarskich sportowców. - Nieźle to wygląda, fajne towarzystwo - skomentował zawodnik nazywany przez rodaków i rywali "Super Dario".

Jedynym naprawdę smutnym narciarzem na mecie był w piątek Maurice Manificat. Francuz był piąty, do podium zabrakło mu czterech sekund.

- Jestem mocno podłamany. To miał być najważniejszy start w karierze. Dałem z siebie wszystko, ale trochę zabrakło. Boli, bo obawiam się, że więcej szans na tytuł mistrza olimpijskiego mieć nie będę - przyznał brązowy medalista z Soczi w sztafecie.

Na najniższym stopniu podium stanął przedstawiciel Olimpijczyków z Rosji Denis Spicow. Najlepszy z Polaków - Dominik Bury - zajął 33. miejsce.

 

Od 9 do 25 lutego w ramach „otwartego okna” wszyscy abonenci Cyfrowego Polsatu będą mieli nieograniczony dostęp do 3 uruchomionych specjalnie na czas Zimowych Igrzysk Olimpijskich kanałów: Eurosport 3, Eurosport 4 i Eurosport 5, gdzie będzie można oglądać relacje z igrzysk w jakości HD i bez reklam.

 

Kanały dostępne będą na dekoderach Cyfrowego Polsatu pod numerami 222, 223, 224.

 

Dodatkowo zapewnimy polską oprawę komentatorską wydarzenia na tych kanałach, realizowaną przez dziennikarzy i ekspertów Polsatu Sport.