Łukasz Kadziewicz: Damian, co się stało? W drugiej części sezonu odpaliłeś tak, że wielu ekspertów nie spodziewało się, że możesz reprezentować tak wysoki poziom.

 

Damian Schulz: Bardzo się cieszę z poziomu, jaki cała drużyna prezentowała na turnieju finałowym Pucharu Polski. Ten poziom prezentowaliśmy też na początku sezonu, mieliśmy delikatny przestój od meczu z ONICO Warszawa, ale myślę, że cały sezon gramy w miarę równo. Mieliśmy po prostu kilka słabszych dni.

 

Nie żałujesz Piły, Poznania, Siedlec… Rozmawiałem z ekspertami, którzy mi powiedzieli, że kilka lat temu, idąc na wypożyczenie do Siedlec, miałeś ofertę z klubu z PlusLigi?

 

Nie miałem chyba takiej oferty, nie przypominam sobie. Każdy z tych pierwszoligowych klubów dużo mnie nauczył. Miałem tam bardzo fajnych trenerów: Jarosława Kubiaka, Sławomira Gerymskiego, od których też mogłem się wielu ciekawych rzeczy nauczyć. Trener Andrea Anastasi to jest fachowiec nad fachowcami, mogę więc czerpać od niego wiedzę pełnymi garściami.

 

Masz świadomość tego, że jesteś w trójce, czwórce, piątce najlepszych polskich atakujących? Zaraz sezon letni, nowy szkoleniowiec i powołania do kadry... Liczysz na to, że znajdziesz się w tym szerokim gronie?

 

Na pewno delikatnie na to liczę, ale staram się o tym nie myśleć. Najważniejsze jest to, co jest tu i teraz – w klubie. Po zdobyciu Pucharu Polski chcemy coś więcej osiągnąć w lidze. Staram się myśleć o małych krokach w przód, a nie o jednym większym.

 

Po dobrym meczu, po otrzymaniu kolejnej statuetki MVP, robisz w domu klasyfikację najlepszych atakujących? Gdzie siebie umieszczasz? Nie czas na skromność. Andrea Anastasi na pytanie "kto jest najlepszym trenerem w Polsce?" odpowiedział – "Andrea Anastasi". Ja się pytam, kto jest najlepszym atakującym w Polsce?

 

Najlepszym atakującym w Polsce... mogę być ja.

 

Reprezentacja Polski. Powołanie, katowicki Spodek, jedenaście tysięcy kibiców... Jesteś gotowy na takie wyzwanie?

 

Nie ma co ukrywać, że każdy sportowiec dąży do takiego momentu. Na pewno chciałbym i myślę, że przyszedł czas, by spełnić to marzenie.

 

Bierzesz pod uwagę takie rozwiązanie, że Trefla Gdańsk zabraknie w czołowej szóstce, która będzie walczyć w skróconych play-offach?

 

Nie biorę czegoś takiego pod uwagę. Będziemy w szóstce i dużo jeszcze namieszamy.

 

Jasno można więc powiedzieć: Trefl Gdańsk będzie walczył w tym sezonie o tytuł mistrza Polski?

 

Dokładnie.

 

A najtrudniejszy przeciwnik w tej szóstce? Z kim było najgorzej, najciężej? Zostawmy tę nieszczęsną Warszawę, bo każdy wam ją wypomina...

 

Od razu mogę powiedzieć, że mecze z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle były szczególnie ciężkie. Zwycięstwo, które odnieśliśmy w Pucharze Polski poniosło nas do kolejnego zwycięstwa. Byliśmy tak zadowoleni po tym meczu, że na drugi dzień nikt nie miał szans nas zatrzymać.

 

Dużo świętowaliście? Jak wyglądała droga powrotna z Wrocławia?

 

Świętowania było tyle, że... jedno piwko i spać.

 

Cała rozmowa Łukasza Kadziewicza z Damianem Schulzem w załączonym materiale wideo.