W Arenie Ursynów walczyli, a w zasadzie fruwali nad koszami: Kacper Borowski (PGE Turów Zgorzelec), Thomas Davis (Polpharma Starogard Gdański), Karol Gruszecki (Polski Cukier Toruń), Ryan Harrow (Rosa Radom), Chavaughn Lewis (TBV Start Lublin) oraz Filip Put (Asseco Gdynia). Ekspertami, którzy oceniali ich próby byli dawni reprezentanci Polski: Tomasz Jankowski, Mariusz Bacik i Przemysław Frasunkiewicz (obecnie trener Asseco Gdynia) oraz komentator sportowy Krzysztof Wanio, którzy punktowali zagrania od 1 do 10.

Do finału przeszli Gruszecki, Lewis i najniższy w stawce Harrow (188 cm). Obydwaj Amerykanie zgromadzili po trzech próbach taką samą liczbę punktów i potrzebna była dogrywka. W niej Lewis pofrunął ponad stojącą pod koszem swoją partnerką z kilkumiesięcznym dzieckiem, ale uczynił to w drugiej próbie. Harrow popisał się ekwilibrystycznym wsadem wkładając do kosza piłkę odbitą od tablicy i wzbudził aplauz na trybunach oraz wśród arbitrów.

Jankowski dał mu nawet 12 punktów, pozostali oceniający 10 i rozgrywający radomian mógł odbierać nagrodą główną - sprzęt elektroniczny marki Krueger&Matz, sponsora tytularnego konkursu, o wartości 10 000 zł.

"Ryan był najlepszy. Niski wzrost w takich akcjach nie przeszkadza, bo jak jesteś mniejszy to bardziej dynamiczny i wszystkie elementy wykonujesz szybciej, z większą dynamiką. Wysoki zawodnik zawsze wsad zrobi wolniej, bo ma inną koordynację" - powiedział Mariusz Bacik.