Nie znam wielu polskich sportowców, którzy na igrzyskach olimpijskich zajmowaliby czwarte i piąte miejsce, więc był to niebywały sukces. Kamil Stoch miał jednak dużo większy apetyt. W sobotę potwierdził swoją wielką klasę i zdobył swoje wymarzone trzecie złoto olimpijskie. Ja wierzyłem w niego i całym sercem stawiałem na jego mistrzostwo. Dzwoniąc dwa dni temu do jego ojca, Bronka, powiedziałek: Kamil, żeby wygrać, musi najpierw przegrać. I tak się stało: Stoch przegrał z wiatrem, nie zdobył medalu, ale on się odbudował. Ma ogromne doświadczenie, dlatego został mistrzem olimpijskim. Wiedział, że nie może zepsuć drugiego skoku, skoczył więc ile trzeba.
Stoch był jednak jedynym Polakiem, który mógł być w pełni zadowolonym ze swojego występu na dużej skoczni. Pozostała trójka Biało-Czerwonych mierzyła wyżej, a Dawid Kubacki, który zakończył rywalizację na dziesiątej lokacie miał nawet po pierwszej serii aspiracje medalowe. Suma punktów podopiecznych Horngachera złożyła się w wirtualnej drużynowej tabeli na trzecie miejsce za Norwegami i Niemcami... Jak Fortuna ocenił naszych pozostałych reprezentantów?
Dalej wierzę w szansę medalową w drużynie, bo to jest im bardzo potrzebne. Nie wiem, czy są w stanie powalczyć o złoto, ale życzę im jakiegokolwiek krążka, żeby za dziesięć lat mieli sportowe emerytury. Bardzo mi żal Stefana Huli, który przegrał w pierwszym konkursie z pomocą austriackiej matematyki... Oni mu odjęli tyle punktów, że w ogóle nie powinni go puszczać na takim wietrze. Zawsze mówiłem, że się z tym nie zgadzam, bo ten co najdalej skoczy, powinien wygrywać. Może kiedyś to wróci... I nie powinno się obniżać rozbiegu w trakcie dwa, trzy razy.
I faktycznie: patrząc wyłącznie na odległość skoku, piąty Hula w konkursie na skoczni normalnej przegrał tylko ze złotym medalistą, Wellingerem (104,5 m + 113,5 m = 218 m). Polak po zsumowaniu obu skoków osiągnął 216,5 m (111 m + 105,5 m), podczas gdy znajdujący się na podium Norwegowie - Johann Andre Forfang i Robert Johansson kolejno 215,5 m i 213,5 m. Kamil Stoch, który znalazł się na czwartej lokacie osiągnął łącznie 212 metrów. Na skoczni wówczas karty rozdawał wiatr, zaś wynik poszczególnych zawodników uwarunkowany był głównie belką startową i rekompensatą za niekorzystne warunki, co było szeroko i negatywnie komentowane przez polskich internautów. Niemal każdy zawodnik z czołowej piątki miał wówczas od każdej próby odjętą dwucyfrową liczbę punktów za wiatr (oprócz trzeciego Johanssona, któremu w pierwszej próbie odjęto zaledwie 5 pkt).
 
Wypowiedź legendy polskich skoków narciarskich brzmi jednak dość niefortunnie w kontekście konkursu na dużym obiekcie, ponieważ jak się okazało... tam również o końcowym, tak szczęśliwym dla nas rezultacie zadecydował w dużej mierze właśnie wiatr!
 
Stoch w swoich próbach osiągnął 135 i 136,5 m, wygrywając o 3,5 punkta z drugim Andreasem Wellingerem. Niemiec jednak lądował na 135,5 i 142 metrze, osiągając łącznie aż o sześć metrów dalej niż trzykrotny polski złoty medalista olimpijski. Czy na zwycięstwie Polaka zaważyły lepsze noty za styl, jak przekonywał nas Adam Małysz? Czy jednakowa ocena za styl zmieniłaby kolejność na podium? Nie według sędziego Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) Tadeusza Szostaka-Berdy! "Nawet, gdyby np. trzech z pięciu arbitrów obniżyło Kamilowi ocenę o pół punktu, to i tak miałby zapas pozwalający na wygraną w tych zawodach" - zapewnił sędzia skoków narciarskich FIS od 1993 roku. Tegoroczny triumfator Turnieju Czterech Skoczni otrzymał za styl łącznie 116 punktów, zaś Niemiec tylko 1,5 punkta mniej.
 
Stoch za swoje skoki otrzymał rekompensatę za wiatr kolejno 3,8 oraz 3,7 punkta, podczas gdy Wellinger za sprzyjające warunki miał odjęte 0,6 oraz aż 4,6 punkta - za drugą, najdłuższą tego dnia próbę. Polak zyskał więc na warunkach atmosferycznych aż 7,5 punkta, podczas gdy Niemcomi odjęto -5,2 punkta. Za każdy metr na dużej skoczni sędziowie przyznają 1,8 punkta. Stoch oddawał swoje mistrzowskie próby w gorszych warunkach, można jednak śmiało stwierdzić, że wiatr "oddał nam" na dużej skoczni to, co w pewnym sensie odebrał na normalnym obiekcie...
 

Od 9 do 25 lutego w ramach „otwartego okna” wszyscy abonenci Cyfrowego Polsatu będą mieli nieograniczony dostęp do 3 uruchomionych specjalnie na czas Zimowych Igrzysk Olimpijskich kanałów: Eurosport 3, Eurosport 4 i Eurosport 5, gdzie będzie można oglądać relacje z igrzysk w jakości HD i bez reklam.

 

Kanały dostępne będą na dekoderach Cyfrowego Polsatu pod numerami 222, 223, 224.

 

Dodatkowo zapewnimy polską oprawę komentatorską wydarzenia na tych kanałach, realizowaną przez dziennikarzy i ekspertów Polsatu Sport.