Marek Jóźwik: Sześć medali w Vancouver, sześć medali w Soczi, w Pjongczangu na razie dwa i nie zapowiada się na to, żeby było ich więcej. Jak pan to ocenia z punktu widzenia sekretarza stanu?

Jarosław Stawiarski: Pewnie, że z Norwegią, Niemcami i Kanadą, które mają mnóstwo tych medali, nigdy konkurować nie będziemy. Mierzmy siły na zamiary. Oczywiście, że jest pewna doza niedosytu, liczyliśmy na więcej, ale może jeszcze coś wpadnie pod koniec. Ja jestem urodzonym optymistą.

Trzeba przyznać, że w łyżwiarstwie szybkim i biathlonie złapaliśmy pewną zadyszkę, ale jestem przekonany, że w przyszłych latach będzie dużo lepiej, głównie ze względu na powstającą infrastrukturę. W Tomaszowie Mazowieckim powstała "Arena Lodowa" i jest to obiekt na najwyższym światowym poziomie.

W ministerstwie zajmuje się pan właśnie infrastrukturą. Tor w Tomaszowie bardzo ucieszył panczenistów, choć medale wywalczyli oni jeszcze przed jego otwarciem. Co jeśli chodzi o obiekty do biegów narciarskich?

Jesteśmy już po decyzjach strategicznych, które zakładają, że zrobimy na Kubalonce piękną, spełniającą oczekiwania wszystkich trasę biegową. Będzie ona również wykorzystywana do nartorolek, co umożliwia trenowanie przez cały rok. Będziemy kończyć trasę w Zakopanem, gdzie wstrzymują nas sprawy własnościowe, a także zabierzemy się prawdopodobnie za stolicę polskiego narciarstwa biegowego, czyli Jakuszyce.

 

Wydaje mi się, że jeżeli ukończymy te trzy projekty, to będziemy już tylko potrzebować setek tysięcy młodych biegaczy, którzy będą chcieli trenować na tych obiektach. Oczywiście jeśli w Polsce będą jeszcz zimy, ale w razie czego będziemy najwyżej dośnieżać.

 

Cała rozmowa z sekretarzem stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki Jarosławem Stawiarskim w załączonym materiale wideo.