Triumfowała Włoszka Sofia Goggia, przed Norweżką Ragnhild Mowinckel i Amerykanką Lindsey Vonn. Bachleda-Curuś od zwyciężczyni była wolniejsza o 4,08 s. - Jestem zadowolona z tego, że z przejazdu na przejazd robię postępy. Czuję się coraz pewniej i uważam, że był to solidny występ. Szczególnie, jeśli wezmę pod uwagę niewielkie doświadczenie w tej konkurencji - podkreśliła Gąsienica-Daniel.

 

Na obu wcześniejszych treningach Polka od najlepszych na nich zawodniczek była wolniejsza o ponad pięć sekund. - Z powodu większej prędkości i skoków, adrenalinę przed startem zjazdu miałam większą. Strach przysłaniała jednak przyjemność z pokonywania trasy - dodała.

 

Zmagania w południowokoreanskich igrzyskach Gąsienica-Daniel zakończy w czwartek rywalizacją w kombinacji. - Dam z siebie wszystko i liczę, że będę ze swojego występu zadowolona. Chcę poczuć satysfakcję z olimpijskiego startu i reprezentowania Polski - podkreśliła.

 

25-letnia Goggia odniosła największy sukces w karierze. Włoszka była objawieniem ubiegłego sezonu, w którym po raz pierwszy wygrała pucharowe zawody i był to właśnie zjazd na olimpijskiej trasie w Jeongseon. Została pierwszą Włoszką, która zdobyła złoty medal igrzysk w zjeździe. - Po prostu skupiałam się na sobie, na tym, by zaprezentować wszystko co potrafię. Wynik końcowy nigdy nie jest efektem tylko twojego występu, ale również tego co pokażą rywalki - podkreśliła Goggia.

 

Zaledwie o 0,09 wyprzedziła Mowinckel, która w Korei zdobyła już drugi srebrny medal. Poprzednio była druga w slalomie gigancie, co już było niespodzianką. Jej środowy wyczyn jest wręcz sensacją. 25-letnia Norweżka jeszcze nigdy nie stawała na podium pucharowych zawodów w konkurencjach szybkościowych, chociaż w tym sezonie kilka razy plasowała się w pierwszej dziesiątce.

 

Została pierwszą reprezentantką "Kraju Fiordów", która na jednych igrzyskach stanęła na podium dwóch konkurencji alpejskich. - Moje dotychczasowe wyniki najlepiej pokazują, że nie mogłam się tego spodziewać. Jestem bardzo zaskoczona, ale oczywiście także przede wszystkim niezwykle szczęśliwa - powiedziała Mowinckel.

 

Vonn wygrała trzy ostatnie pucharowe zjazdy przed igrzyskami w Pjongczangu i bardzo liczyła na zwycięstwo. Najlepsza alpejka ostatniej dekady była najlepsza w zjeździe przed ośmioma laty w Vancouver i jest to jej jedyny olimpijski triumf. W 2014 roku w Soczi nie startowała z powodu kontuzji. Do Goggii straciła 0,47. W wieku 33 lat została najstarszą alpejką, która zdobyła medal olimpijski. - To prawdopodobnie moje ostatnie igrzyska i na pewno będę za olimpijską atmosferą tęskniła. Żałuję, że mam za sobą tyle kontuzji. Jest kwestią czasu, kiedy przestanę się ścigać. Dziś stanęłam na podium i jestem z tego powodu zadowolona - przyznała.

 

Vonn czeka jeszcze rywalizacja w kombinacji. Nie jest jednak jej faworytką. Z 81 pucharowych zwycięstw jakie ma na koncie, tylko pięć odniosła w tej konkurencji.