"Zobaczymy w następnym meczu, ale nie ma co wierzyć w przesądy, bo jak się przyciąga te negatywne emocje i wibracje, to one wtedy przychodzą. Jeszcze lepiej będzie, jeśli na przekór u nas ta 13 będzie szczęśliwa. Za tą uchodzi siódemka, a jesteśmy już blisko jej dwukrotności, prosta matematyka" - zaznaczył z uśmiechem Kowalczyk.

 

Stołeczna drużyna ostatnią ligową porażkę zanotowała 9 listopada w meczu ze Skrą. We wtorek do 13 spotkań wydłużyła serię zwycięstw, pokonując u siebie w rozgrywanym awansem spotkaniu 23. kolejki Zaksę Kędzierzyn-Koźle 3:2. Gospodarze prowadzili 2:0, ale po przegraniu dwóch kolejnych o wygraną musieli walczyć w tie-breaku.

 

"Nigdy wcześniej z Zaksą nie wygrałem, tak że przede wszystkim z tego się cieszę. To aż - a nie tylko - dwa punkty, bowiem łatwo z mistrzem Polski się nie wygrywa. Tak więc jest super" - zaznaczył środkowy.

 

ONICO zrewanżowało się Zaksie za porażkę w pierwszej rundzie fazy zasadniczej 1:3. Kapitan stołecznej ekipy Andrzej Wrona mówił wówczas, że rywale zagrali poprawnie, ale nie pokazali niczego, czym mogliby zaskoczyć jego zespół, który przespał pierwsze dwie partie.

 

"Rewanż zawsze jest cenny, bo podnosi morale. Czujemy, że stawka została wyrównana. Nie jesteśmy tą sama drużyną, która grała z kędzierzynianami w pierwszej rundzie. Widać, że z każdym meczem się rozwijamy, mamy mentalność zwycięzcy i nawet jak nie idzie nam w niektórych setach, to walczymy do końca i wiemy, że możemy przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Nie ma co porównywać tych dwóch meczów z Zaksą, bo nasza drużyna przeszła diametralną zmianę. Zresztą to chyba widać, że gramy zupełnie inną siatkówkę, jesteśmy odważniejsi, robimy mniej błędów, więcej asekurujemy się, jesteśmy razem na tym boisku" - opisywał Kowalczyk.

 

Dodatkowo wrócili na drugie miejsce w tabeli, wyprzedzając PGE Skrę, nad którą mają dwa punkty przewagi, ale też mają rozegrane o jedno spotkanie więcej od bełchatowian.

 

W ostatnim czasie ONICO musi sobie radzić bez trzech zawodników. Bartosz Kwolek przeszedł zabieg usunięcia wyrostka robaczkowego, Sharone Vernon-Evans problemy przeciążeniowe, z kolei Jan Nowakowski na jednym z treningów złamał palec prawej ręki.

 

"Ciężko nam przez to pracować na treningach, bo potrzeba 12 osób, a jest osiem czy dziewięć. To jest największa przeszkoda, bo podczas meczu każdy jest zmotywowany, nowe osoby pokazują się na boisku" - zaznaczył 31-letni siatkarz.

 

W nietypowej nieco roli w dwóch ostatnich spotkaniach wystąpił Jędrzej Gruszczyński. Nominalny libero wchodził w trakcie tych pojedynków na przyjęcie, a we wtorkowy wieczór nawet dwa razy sprawdził się w ataku i w obu przypadkach zdobył punkt dla swojego zespołu.

 

"To może śmiesznie wyglądać, ale on jest bardzo pożyteczny. Każdy z nas daje z siebie maksa. Ci, którzy wcześniej nie mieli zbyt wielu okazji, teraz mogą się pokazać. Każdy może wyciągnąć z siebie coś ekstra, dzięki temu się rozwijamy" - argumentował Kowalczyk, który do niedawna także wiele czasu spędzał w kwadracie rezerwowych, a ostatnio częściej pojawia się na boisku.

 

W sobotę ONICO zmierzy się na wyjeździe z ostatnim w tabeli BBTS Bielsko-Biała.