O złoto chce powalczyć w biegu na 30 km technika klasyczną, który odbędzie się w niedzielę, ostatnim dniu igrzysk.

 

W Korei zdobyła już złoto w sztafecie, srebro na 15 km w biegu łączonym i brąz w sprincie razem z Maiken Caspersen Fallą. W sumie ma 14 medali, w tym siedem złotych, cztery srebrne oraz trzy brązowe i nikt w historii zimowych igrzysk nie ma w dorobku więcej.

 

W klasyfikacji multimedalistów pod względem wartości medali wyprzedzają ją jej rodacy - biathlonista Ole Einar Bjoerndalen (w sumie 13 medali) i biegacz Bjoern Daehlie (w sumie 12 krążków), którzy po osiem razy stawali na najwyższym stopniu podium.

 

- Cieszę się, że udało mi się pobić rekord, ale to jeszcze nie koniec. Przyjechałam tu po indywidualne złoto, a tego jeszcze nie udało mi się osiągnąć. Czuję pewność i spokój, bo z każdego startu mam medal. Gdyby ktoś w 2002 roku powiedział mi, że za 16 lat będą dalej walczyć o mistrzostwo olimpijskie, powiedziałbym, że to niemożliwe. A jednak to się nadal dzieje - zwróciła się do dziennikarzy norweska "Królowa nart".

 

W ostatniej konkurencji biegowej igrzysk jedną z jej rywalek będzie Justyna Kowalczyk, która na 30 km "klasykiem" triumfowała osiem lat temu w Vancouver.

 

Bjoergen zdaje sobie sprawę, że w przyszłości ktoś może poprawić jej rekord liczby zdobytych na igrzyskach medali. Ma już nawet kandydata - także norweskiego biegacza Johannesa Hoesflota Klaebo. W Pjonczangu zdobył już trzy złota - w sprincie stylem klasycznym, w sztafecie oraz w sprincie drużynowo stylem dowolnym. Gdy sięgnął po pierwszy sukces, stał się najmłodszym mistrzem olimpijskim w biegach - 21 lat i 144 dni.

 

- To młody chłopak, przed którym kariera stoi otworem. Już ma trzy złota, co jest niewyobrażalnym osiągnięciem. Na pewno jeszcze nie raz o nim usłyszymy - podkreśliła utytułowana zawodniczka.