W wyścigu o siódme miejsce Karolina Bosiek, Natalia Czerwonka i Luiza Złotkowska pokonały zdecydowanie Koreanki. Trener Wawnikiewicz w rozmowie z PAP przyznał, że przed igrzyskami na pewno wszyscy liczyli na więcej, bo przecież polskie łyżwiarki wywalczyły medale w tej konkurencji na dwóch poprzednich olimpiadach - brąz w Vancouver (2010 rok) i srebro w Soczi (2014).

„Być może rzeczywiście przed igrzyskami zabrakło trochę wspólnego treningu. Wyścig drużynowy jest specyficzny, bo trzy zawodniczki mają tworzyć niemal jeden organizm, mają być jak jedna łyżwiarka. Narzekanie i atakowanie dziewczyn teraz już nic nie zmieni. Wiem, że znajdą się głosy mówiące, że dziewczyny zajęły przedostatnie miejsce, ale to jest miejsce siódme na igrzyskach, na które bardzo wiele drużyn się nie zakwalifikowało” – dodał.

Wawnikiewicz zauważył, że już indywidualne występy polskich panczenistek mogły wskazywać, że o medal w drużynie będzie tym razem ciężko. „Może nie było źle, ale bez rewelacji. Stać je było na wiele więcej, co już nie raz udowadniały. Gdzieś ta najwyższa forma uciekła, a tylko w najwyższej dyspozycji była szansa powalczyć o miejsce na podium” – stwierdził.

W porównaniu do składu z ćwierćfinałów, w ekipie biało-czerwonych zabrakło 38-letniej Katarzyny Bachledy-Curuś. Zastąpiła ją debiutująca w igrzyskach 18-letnia Bosiek. Szkoleniowiec zwrócił uwagę, że na igrzyskach zaprezentowała się też o niewiele starsza od Bosiek Kaja Ziomek.

„Dziewczyny nie biły się o medale, ale zbierały cenne doświadczenie, co na pewno zaprocentuje w przyszłości. Obie są utalentowane i powinniśmy mieć z nich dużo pociechy. W ogóle uważam, że z łyżwiarstwem szybkim nie jest tak źle w Polsce jak niektórym może się wydawać. Cztery lata temu na igrzyskach w panczenach zdobyliśmy trzy medale, a teraz nic, ale wtedy wszyscy byli w najlepszym wieku i w życiowej formie. Mamy dużą grupę młodzieży, która uzyskuje wyniki na poziomie światowym w swoich kategoriach wiekowych. Trzeba tylko spokoju, cierpliwości i będą znowu medale” – podsumował Wawnikiewicz.