W pierwszej rundzie rozgrywek mistrzowie Polski zdeklasowali niemiecką drużynę wygrywając 32:21. Dujszebajew zdaje sobie jednak sprawę, że w sobotnim pojedynku w Sparkassen Arena o sukces będzie bardzo trudno.

"Wtedy piętą achillesową rywali był atak, bo obronę zawszę mieli mocną, na najwyższym światowym poziomie. Ale teraz są w znacznie lepszej dyspozycji, o czym świadczą chociażby ich ostatnie wyniki. Ale my też prezentujemy się lepiej niż w poprzedniej rundzie" – zaznaczył Dujszebajew.

Dodał, że atutem przeciwnika będzie własna hala, w której obecny trener VIVE kilkakrotnie występował jako zawodnik.

"To niesamowite uczucie grać w tej hali. Od wielu lat na każdym meczu miejscowej drużyny jest pełny obiekt, dokładnie 10 tysięcy 250 kibiców. Pod tym względem to klub-rekordzista. Dlatego nie trzeba nas motywować przed tym spotkaniem" – zapewnił szkoleniowiec.

Dodał, że kluczem do sukcesu będzie... radość. "Powinniśmy być szczęśliwi już z samego faktu, że zagramy w tak niezwykłej hali, przy takiej publiczności. Musimy wyjść na parkiet jak gladiatorzy. Będzie nas 16, a przeciwko sobie będziemy mieć ponad 10 tys. ludzi" - podkreślił.

W kadrze na to spotkanie znaleźli się Słoweniec Uros Zorman i Michał Jurecki, ale występ tego drugiego stoi pod znakiem zapytania.

"Uros bierze jeszcze antybiotyki, ale już będzie nam w stanie pomóc. Co do Michała, zobaczymy jak się będzie prezentował na ostatnich treningach. Wiadomo, że jest naszym liderem, motorem napędowym zespołu. Zaznaczam jednak, że zagra tylko wtedy, kiedy będzie w pełni zdrowy. Na tym meczu sezon się nie kończy, przed nami jeszcze wiele spotkań, w których będzie potrzebny drużynie" - nie ukrywał kirgiski trener mistrza Polski.

Dwie kolejki przed zakończeniem fazy zasadniczej PGE VIVE jest piąte w tabeli grupy B z dorobkiem 11 punktów. Zespół z Kilonii ma cztery punkty więcej i zajmuje czwartą lokatę. Obie ekipy zapewniły sobie już awans do fazy pucharowej LM.

Sobotnie spotkanie THW Kiel z PGE VIVE Kielce rozpocznie się o godzinie 17.30.