O tym, że Polski Związek Narciarski jest zadowolony z pracy Stefana Horngachera świadczą liczne sukcesy polskich zawodników. Na igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu do indywidualnego złota Kamila Stocha na dużej skoczni polska czwórka dołożyła brązowy krążek w zawodach drużynowych. Tuż po nich austriacki trener przyznał, że do rozmów o kontrakcie zasiądzie dopiero po zakończeniu sezonu w Planicy.
 
Myślę, że Stefan jest zadowolony ze sztabu, który posiada, ze wspaniałej atmosfery oraz z zawodników, których ma do dyspozycji w kadrze A. Jestem spokojny o dalszą współpracę Stefana Horngachera z Polskim Związkiem Narciarskim – powiedział ostatnio w programie "Studio Pjongczang" dyrektor sportowy PZN Marek Siderek.
 
Wypowiedź Horngachera wywołała masę spekulacji, bowiem świetnego trenera chcieliby u siebie zarówno fatalnie spisujący się ostatnio Austriacy, jak i Niemcy, którzy są w stanie zaoferować większe pieniądze. Według Przeglądu Sportowego, Apoloniusz Tajner oraz Adam Małysz stojący na czele związku mają wkrótce przedstawić Horngacherowi propozycję nowego, aż 4-letniego kontraktu. Miałby on obowiązywać aż do kolejnych igrzysk olimpijskich w Pekinie, w 2022 roku.
 
Oferta wiąże się oczywiście z podwyżką, ale to nie ona ma być kluczowa w przypadku negocjacji z Austriakiem.
 
- Nie wiem czy będzie trzeba sięgać głębiej do kieszeni, bo tu nie chodzi o o samą jego wypłatę. Grupie niczego nie brakuje, nigdy się nie skarżyli na warunki. Są jednak inne sprawy. Żeby dalej być na topie, trzeba inwestować. Przede wszystkim w innowacje sprzętowe - przyznał na łamach PS Małysz.
 
Tajner zdradził z kolei, że PZN jest gotowy zainwestować w nowe technologie i współpracę z naukowcami, aby wciąż iść do przodu. Pierwsze kroki poczyniono już kilka tygodni temu, a pilotem procesu miał być właśnie Horngacher, który prawdopodobnie zakłada wspólną przyszłość z PZN ingerując właśnie w aspekty technologiczne.
 
Wypowiedź dyrektora PZN w załączonym materiale wideo.