Najbardziej niekorzystna jest statystyka. „Rosjanie są faworytami turnieju, a my ostatnio mamy z nimi negatywny bilans. Jest czas żeby to zmienić” – cytuje trenera Czechów Josefa Jandacza dziennik „Lidove Noviny” w relacji z wioski olimpijskiej. „Mlada Fronta Dnes” precyzyjnie wylicza – Czesi z Rosjanami przegrali sześć ostatnich kolejnych spotkań. Z ostatnich dziesięciu wygrali tylko dwa.

Jednym z komentatorów mediów jest były bramkarz złotej drużyny Dominik Haszek. „Nie mamy zbyt dużo indywidualności, czego rezultatem jest, że strzelamy mało goli. Z drugiej strony drużyna gra w sposób kompaktowy. Słabością jest brak goli od napastników. Trzeba jednak pamiętać, że Nagano wygrali obrońcy” – cytuje Haszka „MFD”.

Gdy zdobyli złoto, całe Czechy ogarnęła „hokejomania”. Złota. Prezydent Vaclav Havel, który ze sportem nie miał zbyt wiele wspólnego po złotą drużynę wysłał prezydencki samolot. Powitanie zwycięzców na Rynku Starego Miasta zgromadziło kilkaset tysięcy fanów. Ci, którzy tam byli wspominają ten dzień do dzisiaj.

A jest, co pamiętać. „Naganismus” to termin, który w czwartek przypomniała „MFD”. Nie ma danych wskazujących ile w tych dniach od zwycięstwa po powrót sportowców z Japonii wypito piwa i innych trunków.

„Świętowano zatrzymało życie w kraju. Byłem wtedy, a nauczyciele puszczali nam to spotkanie w czasie lekcji. Do tej pory rzecz niewidziana” – mówi „MFD” Jan Lomniczek, który jest autorem małej wystawy o triumfie w Nagano. Wystawa rzeczywiście jest mała, ale ważne jest miejsce i sąsiedztwo. Złoty medal igrzysk olimpijskich pokazywany jest w sąsiedztwie medali czechosłowackich pilotów RAF. Są pamiątki po narodowych bohaterach, którzy tworzyli Czechosłowację sto lat temu. Są wspomnienia z lat walki z komunizmem. I jest Nagano.

Pierwszy złoty medal scementował młodą republikę mówi dziennikowi Lomniczek. Jak się okazuje podzielił samych sportowców. To za sprawą opery, którą skomponowano dla Teatru Narodowego. Nie wszystkim sportowcom podobało się libretto, podzielone na trzy akty, tak jak hokejowe spotkanie ma trzy tercje. Fakt jest faktem, że operę wystawiano w Teatrze Narodowym przez pięć lat.

Nagano miało także siłę zmieniać ludzkie losy. „MFD” przypomniała historię Michala Davida. To piosenkarz pop, który dużo tworzył i śpiewał w ostatnich latach władzy komunistycznej. Z przymusowej emerytury wyrywała go informacja z szatni zwycięskiej drużyny. Okazało się, że hokeiści motywowali się do kolejnych spotkań przy nagraniach Davida. Piosenkarzowi udało się błyskawicznie napisać i nagrać utwór „Jesteśmy właściwą drużyną”. Mało tego, był w gronie witających złotą drużynę i wrócił do publicznego i muzycznego życia.

Czy można powtórzyć sukces z Nagano pytają w przeddzień ostatecznych rozgrywek sportowi komentatorzy. Odpowiedzi nie są jednoznaczne.

Nawet, jeżeli się uda, to nie będzie miał tej samej rangi, co pierwsze olimpijskie złoto w zespołowym sporcie, jakie zdobyła drużyna Czech. Już nie Czechosłowacji, ale Czeskiej Republiki, która powstała trzy lata wcześniej. Dla samych hokeistów i pasjonatów tej dyscypliny, Nagano było nieprawdopodobnym spotkaniem sportowców, którzy, na co dzień grali w NHL, najważniejszej lidze świata. Każda drużyna mogła ściągnąć na pomoc zawodowców. I zrobili to Rosjanie, Czesi, Kanadyjczycy i Amerykanie. Komentator portalu „Aktualne.cz” zwraca uwagę, że zawodnicy nie mieli czasu na dobre zgranie, ale i tak spotkania w Japonii, przeszły do historii. Zmagania w Korei Południowej toczą się równolegle do lig europejskich i NHL.

Wielkie odliczanie ruszyło. W praskiej dzielnicy Smichov, w pobliżu jednego z dworców kolejowych jest mała hospoda, która nosi dumną nazwę – „NAGANO 1998”. Drzwi zazwyczaj otwiera się tu o 12 w południe. W najważniejszy dla Czechów piątek będzie otwarte już o 8.00. O 8.40 Czesi i Rosjanie wyjeżdżają na lód.