Jadący z 53. numerem startowym Jasiczek na dość trudnej technicznie trasie, na której nie poradziło sobie wielu zawodników uzyskał czas 51,64. Do Kristoffersena traci 3,92 s.
 
Polak po swoim przejeździe nie ukrywał radości. Był trzydziesty, a jadący po nim alpejczycy uzyskali gorsze wyniki albo nie kończyli konkurencji. Norweg Kristoffersen, brązowy medalista w tej konkurencji z 2014 roku z Soczi, uzyskał czas 47,72. Drugi po pierwszym przejeździe jest Szwed Andre Myhrer ze stratą 0,21, a trzeci Francuz Victor Muffat-Jeandet - 0,62.
 
Faworyt, mający piąty numer startowy Hirscher stracił kontrolę nad nartami po serii ciasnych zakrętów i wypadł z trasy. Niespełna 29-letni Austriak zdobył wcześniej dwa złote medale w Pjongczangu - w slalomie gigancie i kombinacji. Cztery lata temu w Soczi zajął w slalomie drugie miejsce. Jest m.in. sześciokrotnym mistrzem świata (z czego dwa razy w slalomie).