Polska Agencja Prasowa: Co pan czuje w tym momencie?

 

Tobias Torgersen: W tej chwili jestem w środku po prostu pusty. Całe te igrzyska, a szczególnie ostatnie dni, pełne były emocji. Jestem niesamowicie dumny z drużyny, która stanęła na starcie. Bez wątpienia nie planowaliśmy, że ostatnią zmianę rozpoczniemy na prowadzeniu. Planem była walka o czołową szóstkę i to pod warunkiem, że byłby to nasz dobry dzień.

 

Sytuacja rozwijała się jednak dość sensacyjnie...

 

Weronika znalazła się w niewiarygodnym położeniu. Ostatnie wydarzenia wywarły na nią dodatkową presję. Jest mi przykro, że znalazła się w aż tak ciężkiej sytuacji. Ogólnie jestem dumny z tego, jak cała drużyna się spisała, również sztab przygotowujący narty. Byliśmy tak blisko sukcesu, że ostateczne rozstrzygnięcie jest niezwykle bolesne. Wciąż potrafię jednak odczuwać dumę z tego, co tu osiągnęliśmy.

 

W startach indywidualnych generalnie Polki nie zachwycały. Sztafeta dość niespodziewania była blisko medalu, ale skończyły się na siódmej pozycji. Uważa pan, że ten ostatni występ można jednak uznać za pozytywny?

 

Mam mieszane uczucia. Jestem dumny z wykonanej przez nas pracy. Poznałem te dziewczyny zaledwie dziewięć miesięcy temu. Powiedzieliśmy sobie wtedy, że będziemy działać razem – ja i sześć dziewczyn. One się na to zgodziły. Mieliśmy wzloty i upadki już podczas okresu przygotowawczego. W trakcie sezonu zdarzały nam się prawdziwe dołki, ale również dobre starty. Zawsze jednak podkreślaliśmy, że będziemy trzymać się razem. Dziś do ostatniego strzelania walczyliśmy o olimpijskie złoto. O nic więcej nie mógłbym prosić...

 

Siódme miejsce jednak nie brzmi imponująco, zwłaszcza patrząc przez na nie przez pryzmat przebiegu rywalizacji. A z drugiej strony, czy zgadza się pan, że ta lokata nie oddaje tego, co zawodniczki pokazały?

 

Zdecydowanie. Być może, gdyby wiatr nie wiał tak mocno podczas strzelania Weroniki, zdobylibyśmy medal. To była naprawdę niezwykle zacięta walka. Te zawody pokazały jak niesamowicie wyrównany jest poziom w biathlonie, jak wiele reprezentacji miało szansę na sukces.