Marek Jóźwik: Jak zespół Krzikopa znalazł się na igrzyskach w Pjongczangu i co tam robiliście konkretnie?

Katarzyna Dudziak: Historia jest dość długa i zawiła, ale de facto znaleźliśmy się tam dzięki Koreańczykom. Tamtejsze ministerstwo kultury przy okazji igrzysk olimpijskich chciało przygotować coś, co nazwali "kulturalnymi igrzyskami". Miały się na niej znaleźć zespoły z różnych stron świata. I żeby móc przeprowadzić swoiste eliminacje, postanowili zgłosić się do ambasad poszczególnych krajów, które znajdują się w Korei. Ambasador Polski zgłosił się z kolei do Instytutu Adama Mickiewicza, ten wytypował zespoły, których charakterystyki i utwory zostały przesłane Koreańczykom, a oni zdecydowali, co im się podoba. My byliśmy nieprawdopodobnie zaskoczeni, bo tutaj wygrała po prostu sama muzyka. To było dla nas ogromnym zaszczytem, że zdecydowano się właśnie na nas.

Wasze utwory są kompilacją wielu muzycznych stylów. Czy to w ogóle da się zatańczyć?

Mamy m.in. cytaty z muzyki klasycznej, fragmenty ze Strawińskiego, użyczamy sobie czasem cytatów z muzyki popularnej albo z muzyki filmowej. Punktem wyjścia dla tej muzyki jest tradycyjna polska muzyka taneczna, w tym wypadku akurat śląska. My jakby tłumaczymy tę muzykę na język współczesny, czyli na to do czego tańczy się obecnie, np. na weselu. Co prawda z disco-polo nie czerpiemy, staramy się iść swoją drogą.

Cała rozmowa z Katarzyną Dudziak w załączonym materiale wideo.