Obie drużyny rozpoczęły niezwykle skoncentrowane, świadome stawki spotkania. Ewentualne zwycięstwo VIVE pozwalało kielczanom realnie myśleć o czwartym miejscu w tabeli grupy na koniec fazy zasadniczej. Wynik najczęściej oscylował wokół remisu bądź jeden z zespołów prowadził jedną bramką.

 

W ekipie Tałanta Dujszebajewa prym wiódł Michał Jurecki, który w 17. minucie miał na swoim koncie już cztery trafienia. Kielczanie twardo grali w obronie, czego efektem były dwa wykluczenia dla Marko Mamica. Mistrzowie Polski po raz pierwszy na dwubramkowe prowadzenie wyszli w 21. min po bramce Mariusza Jurkiewicza.

 

Końcówkę pierwszej połowy lepiej jednak rozegrali gospodarze, którzy na pół minuty przed przerwą po rzucie z karnego Niklasa Ekberga wygrywali 17:15. Na kilka sekund przed zakończeniem pierwszej odsłony o czas poprosił Dujszebajew, a niemal równo z końcowym gwizdkiem chorwackich arbitrów do siatki rywali trafił Krzysztof Lijewski. Do przerwy niemiecki zespół prowadził 17:16.

 

Drugą połowę kielczanie rozpoczęli w popisowy sposób. W 35. min Andreasa Wolffa pokonał Manuel Strlek i polska drużyna prowadziła już 21:18. Widząc to Alfred Gislason poprosił o czas. Niemoc gospodarzy przerwał dopiero Patrick Wiencek, dla którego była to już piąta bramka w tym spotkaniu.

 

Goście nie dali się jednak wybić z rytmu. W 40. min szkoleniowiec gospodarzy musiał po raz kolejny poprosić swoich podopiecznych na rozmowę, bo niemiecka drużyna przegrywała już 19:24 (bramka Strleka). Tym razem rady szkoleniowca poskutkowały, bo THW Kiel rzucił dwie bramki z rzędu, za sprawą Wiencka i Ekberga.

 

Na kwadrans przed zakończeniem spotkania przewaga VIVE zmalała do dwóch bramek po rzucie Mihy Zarabeca. Widząc co się dzieje, tym razem szkoleniowiec gości poprosił o czas. Kielczanie popełniali coraz więcej błędów, co bezlitośnie wykorzystywali gospodarze. Już dwie minuty później kontaktową bramkę (24:25) dla kilończyków zdobył Nikola Bilyk.

 

W niemieckiej ekipie świetnie spisywali się przyszły zawodnik VIVE, bramkarz Andreas Wolff oraz Wiencek. Obrotowy Kiel w 49. min doprowadził do remisu 26:26. W kolejnej akcji Wolff obronił rzut karny wykonywany przez Karola Bieleckiego.

 

Ostatnie fragmenty spotkania były niezwykle dramatyczne, a bohaterem kieleckiej ekipy został Sławomir Szmal. Popularny „Kasa” obronił dwa rzuty karne wykonywane przez Zarabeca i Ekberga i VIVE wygrało 30:29.

 

THW Kiel – PGE VIVE Kielce 29:30 (17:16)

 

THW Kiel: Niklas Landin, Andreas Wolff – Patrick Wiencek 8, Niclas Ekberg 5, Steffen Weinhold 4, Nikola Bilyk 3, Marko Vujin 2, Lukas Nilsson 2, Christian Dissinger 2, Ole Rahmel 1, Rune Dahmke 1, Miha Zarabec 1, Sebastian Firnhaber, Emil Frend-Ofors, Raul Santos

 

PGE VIVE Kielce: Sławomir Szmal, Filip Ivic – Michał Jurecki 6, Alex Dujshebaev 4, Julen Aginagalde 4, Manuel Strlek 4, Karol Bielecki 3, Blaz Janc 3, Mateusz Jachlewski 2, Krzysztof Lijewski 1, Mariusz Jurkiewicz 1, Uros Zorman 1, Darko Djukic 1, Mateusz Kus, Marko Mamic, Dean Bombac