Leo Messi mógł w sobotę w ogóle nie wystąpić, bowiem w szpitalu w Rosario zmarł dziadek Argentyńczyka. Gwiazda Barcelony ostatecznie pojawiła się na murawie, a dwa trafienia zadedykowała członkowi rodziny. Drugie z nich było niecodziennej urody: Messi uderzył z rzutu wolnego pod murem. Dzięki dubletowi 30-latka na przestrzeni kilku minut gospodarze odzyskali prowadzenie: już w trzeciej minucie bowiem dla Girony sensacyjnie trafił Portu - na tym jednak dobre dla gości się zakończyło.
 
Jeszcze lepiej strzelecko tego wieczora wyglądał Luis Suarez, który popisał się hat-trickiem. W meczu z Gironą najmocniej zaskoczył jednak Ernesto Valverde, który do gry od pierwszej minuty desygnował nie ofensywne trio, lecz cały kwartet. W pierwszej linii lidera La Liga szaleli tego wieczora Messi, Suarez, Philippe Coutinho oraz Ousmane Dembele.
 
Kibiców ucieszył z pewnością pierwszy ligowy gol Brazylijczyka, który popisał się cudownym uderzeniem z dwudziestu metrów. Efektowny rogal długo zmierzał w stronę bramki Bono, jednak był jednym z najlepszych momentów demolki na Camp Nou. Barcelona umacnia się więc na czele La Liga i z dziesięcioma punktami przewagi nad Atletico przewodzi stawce (Rojiblancos zagrają w niedzielę).
 
FC Barcelona - Girona 6:1 (4:1)
 
Bramki: Suarez 5', 44', 76', Messi 30', 36', Coutinho 66' - Portu 3'
 
Barcelona: Ter Stegen; Semedo, Umtiti, Piqué (Vermaelen 64'), Jordi Alba; Busquets (Paulinho 69'), Rakitić (S. Roberto 77'), Coutinho, Dembélé, Messi, Luis Suárez
 
Girona: Bounou; Bernardo, Maffeo, Ramalho, Juanpe; Adai (Planas 46'), Granell; Pere Pons; Borja (A. Garcia 63'), Portu (D. Luiz 70'), Choco Lozano
 
Żółte kartki: J. Alba - Juanpe