Przygotowania do olimpiady rozpoczęły się w 2015 roku, kiedy szwedzka federacja biathlonu zatrudniła niemieckiego trenera Wolfganga Pichlera, poprzednio pracującego w Rosji (2011-2014).

Po przyjeździe Pichlera do Szwecji opracowano czteroletni plan polegający na wyszukaniu nowych talentów i zupełnie nowej formie treningów. Celem miały być medale zimowych igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata, które odbędą się w 2019 roku w Oestersund.

W efekcie w reprezentacji pojawili się młodzi zawodnicy, jak 20-letni Sebastian Samuelsson, który zdobył srebrny medal indywidualnie i złoty w sztafecie oraz sensacyjna złota medalistka 22-letnia Hanna Oeberg.

Treningi polegały na ćwiczeniu strzelania w najbardziej niesprzyjających warunkach atmosferycznych, a zwłaszcza podczas śnieżyc i silnego wiatru, a w Oestersund, gdzie mieszka większość członków reprezentacji, zbudowano nowa trasę treningową, będącą kopią tej z Pjongczangu.

”Oestersund jest jednym z zimniejszych i najbardziej wietrznych miejsc Szwecji. Temperatura, wiatr oraz trasa ze strzelnicą i wjazdem na nią jest u nas identyczna jak ta w Korei, więc czuliśmy się tu jak u siebie w domu” - powiedział Fredrik Lindstroem, ostatni członek sztafety, która w piątek zdobyła złoty medal.

Pichler został nazwany przez szwedzkie media cudotwórcą. Jest tu bardzo dobrze znany i prowadził reprezentację Szwecji w różnych formach, zarówno męską jak i żeńską, w latach 1995-2011. W latach 1998-2002 był osobistym trenerem pięciokrotnej mistrzyni świata Magdaleny Forsberg, która zdobyła Puchar Świata aż sześć razy.

W 2007 roku otrzymał prestiżową nagrodę podczas Idrottsgalan, corocznej gali sportowej, za sukcesy reprezentacji Szwecji w biathlonie. Teraz, po sukcesie w Pjongczangu, media wróżą mu kolejne laury.