26-letni Niskanen sięgnął po drugi tytuł mistrza olimpijskiego. W 2014 roku w Soczi zwyciężył w sprincie drużynowym, w duecie z Samim Jauhojaervim.

 

Jego zwycięstwo w narciarskim maratonie oznacza powtórzenie sukcesu Kalevi Hamalainena z 1960 roku w Squaw Valley. Po rywalizacji trwającej ponad dwie godziny, Niskanen wyprzedził rosyjskich zawodników: o 18,7 s Bołszunowa i o 2.37,5 Larkowa.

 

Fin długo samotnie prowadził, a za nim biegli Bołszunow i Kazach Aleksiej Połtaranin. Reprezentant Olimpijczyków z Rosji konsekwentnie odrabiał straty, dogonił i nawet - na ok. 12 km przed metą - wyprzedził Niskanena. Nie udało mu się jednak oderwać od rywala, najwyżej miał kilkanaście sekund przewagi w momencie gdy Niskanen zmieniał narty (Rosjanin uczynił to dużo wcześniej).

 

Połtaranin tracił zaś coraz więcej, został dogoniony przez grupę "pościgową", w której był m.in. Larkow, a później został daleko z tyłu i zajął rozczarowujące dla niego 15. miejsce.

 

W odpowiednim momencie na podbiegu, na niewiele ponad kilometr przed finiszem, Niskaken zdecydował się na - jak się później okazało - skuteczny atak. Wygrał zdecydowanie, ale i Rosjanie mogli być zadowoleni z dwóch medali. W Soczi co prawda zajęli całe podium na 50 km (złoto Aleksander Liegkow, srebro Maksim Wylegżanin, brąz Ilja Czernousow), ale po skandalu dopingowym dwóch pierwszych został im "na pocieszenie" złoty krążek Czernousowa. Za nim sklasyfikowani zostali: Norweg Martin Johnsrud Sundby i Białorusin Siergiej Dalidowicz.

 

W sobotę Sundby miał znów szansę na podium, lecz przegrał walkę o brąz i z Larkowem, i z Kanadyjczykiem Alexem Harveyem. Szósty był rodak Sundby'ego, Hans Christer Holund. Polacy nie startowali.

 

Złoto Niskanena, pierwsze dla Finlandii na tych igrzyskach, oznacza, że ten kraj wyprzedził Polskę w klasyfikacji medalowej. Finowie do tej pory mieli cztery brązowe, zaś biało-czerwoni złoto Kamila Stocha w skokach narciarskich i brąz drużyny w składzie: Maciej Kot, Stefan Hula, Dawid Kubacki, Stoch.