"To moje najwyższe miejsce indywidualne na tych igrzyskach. Pewnie, że chciałabym być wyżej, ale dziewiąte nie jest złe. Ogólnie jestem zadowolona" - oceniła Złotkowska.

 

Wyścig ze startu wspólnego w Pucharze Świata pojawił się od sezonu 2011/12, a w mistrzostwach świata zadebiutował w 2015 roku. Przystępuje do niego maksymalnie 24 zawodników i mają do pokonania 16 okrążeń. Po 4., 8. i 12. znajdują się lotne finisze, na których trzej najlepsi panczeniści dostają punkty (5, 3 i 1). Punkty przyznawane są też dla najlepszej trójki na mecie (60, 40 i 20). Lotne premie nie są więc w stanie wpłynąć na kolejność na podium, a tylko na dalsze miejsca.

 

"Nie mam doświadczenia w jeździe w grupie. W konkurencji tej często startują zawodniczki wywodzące się z jazdy na rolkach, czy kolarstwa. Zawsze byłam przyzwyczajona do swojego toru, którym jadę jak królowa i nikt nie może mi przeszkodzić. Łyżwiarstwo pokazało, że może być dynamiczne, nieprzewidywalne, dla kibica ciekawe" - podsumowała 31-letnia zawodniczka.

 

Druga z polskich panczenistek Magdalena Czyszczoń odpadła w półfinale. Zwyciężyła Japonka Nana Takagi, przed Koreanką Kim Bo-Reum i Holenderką Irene Schouten.