Był to piąty medal Bjoergen, a drugi złoty, w Korei Południowej. W sumie na zimowych igrzyskach zdobyła 15 krążków, najwięcej w historii. Ma osiem złotych, cztery srebrne i trzy brązowe.

Norweżka, która w marcu skończy 38 lat, jest nie tylko najbardziej utytułowanym sportowcem zimowej olimpiady, ale ma też najwięcej w historii zwycięstw w zawodach Pucharu Świata w dyscyplinach narciarskich - 112.

- Patrzę wstecz i widzę wszystko, co osiągnęłam przez całą karierę. To niewiarygodne. Jestem z tego bardzo dumna. To były moje ostatnie igrzyska i zakończenie ich w taki sposób to coś niewyobrażalnego - cieszyła się.

Niedzielny bieg na 30 km techniką klasyczną był ostatnią konkurencją olimpiady w Pjongczangu. Bjoergen wyprzedziła o 1.49,5 Finkę Kristę Parmakoski i o 1.58,9 Szwedkę Stinę Nilsson. Justyna Kowalczyk zajęła 14. miejsce.

- Miałam wspaniały dzień. Narty jechały fenomenalnie. Dzisiejsze zwycięstwo to coś szczególnego. Cudownie czułam się na ostatnich stu metrach, gdy już wiedziałam, że nikt nie odbierze mi złota - cieszyła się słynna Norweżka.

W klasyfikacji multimedalistów Bjoergen zdetronizowała dotychczasowego lidera jeśli chodzi o dorobek na igrzyskach rodaka Ole Einara Bjoerndalena, zwanego "królem biathlonu". 44-letni zawodnik, który na tegoroczną olimpiadę się nie zakwalifikował, ma osiem złotych, cztery srebrne i jeden brązowy krążek.

- Moja kariera była wspaniała. Nawet po tym, jak zostałam matką, kiedy coraz trudniej było mi przebywać poza domem. Ostatnie trzy tygodnie rozłąki z moim synkiem były ciężkie - przyznała.

Norweżka wywalczyła w Korei Płd. złoto w sztafecie 4x5 km, srebro w biegu łączonym na 15 km oraz brąz w sprincie drużynowym i biegu na 10 km techniką dowolną. Jest jedynym sportowcem, który wróci z Pjongczangu z pięcioma krążkami.

- Przyjechałam na te igrzyska z zamiarem zdobycia złotego medalu w konkurencji indywidualnej. Do dziś jeszcze go nie miałam. Wiedziałam, że to jest mój bieg, mój dystans, pasowały mi też warunki, na które dobrze przygotowane były moje narty. Wiedziałam, że wszystko jest możliwe - mówiła.

Bjoergen nie chciała odpowiedzieć na pytanie, czy w przyszłym sezonie wciąż będzie ścigać się na trasach Pucharu Świata.

- Zobaczymy, co się stanie po zakończeniu zimy. Sama jeszcze nie wiem, czy zostanę na kolejny rok. Trudno mi to ocenić, bo na razie skupiam całą uwagę na trwającym sezonie - podkreśliła.

Pierwsze po igrzyskach zawody PŚ w biegach odbędą się 3 marca w fińskim Lahti.