W słabo spisującej się Lechii Gdańsk Peszko gra w miarę regularnie. Wiadomo również, że jest jednym z tych piłkarzy, których Adam Nawałka lubi mieć w swojej kadrze. Ostatnio jednak wokół skrzydłowego reprezentacji Polski zrobiło się głośno z powodów pozasportowych. W związku z tym nie wiadomo, czy pojedzie na mundial do Rosji. Goście w Cafe Futbol zastanawiali się, którego z bocznych pomocników zabierze selekcjoner na mistrzostwa.

 

-  Można przystąpić z tymi samymi nazwiskami co zawsze do mundialu. Myślę, że trener Adam Nawałka nie popełni tego błędu. Nie mówię, czy Sławek ma szansę pojechać na mistrzostwa, czy nie. W jego przekonaniu pewnie ma, będzie robił wszystko, by pojechać. Jest jeszcze ładne parę meczów w Ekstraklasie. Dlaczego więc na mundial nie ma pojechać Michalak, a ma jechać Peszko? Jak Michalak będzie w lepszej formie, to czemu nie. Przywiązanie do nazwisk jest niebezpieczne i wielu trenerów się na tym przejechało. Jak patrzę na Michalaka, Frankowskiego, Kądziora, Kurzawę, to sobie myślę, że ci skrzydłowi nie umarli - powiedział Roman Kołtoń.

 

- Wyjdą na Kolumbię czy Senegal Kądzior, Michalak czy Frankowski? - zapytał Bożydar Iwanow.

 

- To Peszką mamy straszyć? - odpowiedział ironicznie Kołtoń.

 

Do dyskusji włączył się Marek Jóźwiak. - Wolę postraszyć Peszką niż kimś innym - stwierdził. Bronić skrzydłowego Lechii Gdańsk zaczął również Tomasz Hajto. - Peszko przede wszystkim gra w pierwszym składzie, ma bramki, ma asysty i na pewno ma gaz. Jest w niebezpieczny w ofensywie - dodał.

 

Skrzydłowy w obecnym sezonie rozegrał czternaście spotkań, strzelił dwa gole i zaliczył cztery asysty. Pamiętać trzeba jednak, że przez prawie dwa miesiące leczył kontuzję.

 

Cała dyskusja w załączonym materiale.