Debiutująca w ekstraklasie drużyna Energi na koniec 2017 roku zajmowała siódmą lokatę w grupie pomarańczowej i mało kto przypuszczał, że ekipa z południowej Wielkopolski włączy się jeszcze do walki o play off. Tymczasem kaliszanie są prawdziwą rewelacją drugiej rundy, w tym roku mają na koncie już siedem wygranych w lidze.

- Od samego początku mówiliśmy, że potrzebujemy czasu. Zawodnicy, którzy grali z nami w pierwszej lidze musieli nauczyć się tej ekstraklasy, a ci co do nas doszli, musieli wkomponować się w zespół. Z meczu na mecz robiliśmy postępy, ale też zdarzały się wpadki jak z Pogonią Szczecin (MKS przegrał 17:28) - tłumaczył szkoleniowiec beniaminka.

Rusek przyznał, że jest pod wrażeniem postawy graczy, którzy przez ostatnie dwa sezony występowali na zapleczu ekstraklasy, a teraz potrafią już decydować o losach spotkania.

- Tacy zawodnicy jak Michał Drej, Michał Bałwas czy Michał Czerwiński przez te ostatnie kilka miesięcy zrobili ogromne postępy. Dziś nie są tylko tłem czy żołnierzami, lecz pełnoprawnymi zawodnikami i są momenty, że to oni "ciągną" zespół - podkreślił.

Jak dodał, nie byłoby takiej serii wygranych, gdyby nie kalendarz rozgrywek. Sporym wzmocnieniem okazało się też pozyskanie reprezentanta kraju Marka Szpery, który 1 stycznia dołączył do MKS.

- Nie graliśmy w tym roku z VIVE Kielce ani z Wisłą Płock, a przyszło nam się zmierzyć z zespołami, z którymi jesteśmy gdzieś na porównywalnym poziomie. To, że udało nam się ich pokonać, to efekt też ciężkiej pracy wykonanej jeszcze przed sezonem. Bez wątpienia przyjście Marka do drużyny dało dodatkowy impuls i pewność drużynie, szczególnie w ataku pozycyjnym. Odciążył też Kiryła Kniaziewa, bowiem większość obron odbywała się na jego stronie - zaznaczył.

Innym atutem kaliszan jest publiczność, której inne kluby mogą pozazdrościć beniaminkowi. Każdy mecz ogląda średnio blisko 2,5 tysiąca widzów i pod względem frekwencji MKS jest zdecydowanym liderem ekstraklasy.

- Kibice są naszym ósmym zawodnikiem. Nie tylko licznie przybywają na mecze do naszej hali, ale sami organizują wyjazdy. Wspierali nas w Gdańsku czy Elblągu, gdzie nie jest blisko z Kalisza. Mamy wspaniały klub kibica, który nawet gdy zespołowi "nie idzie", potrafi wspierać. I docenia naszą walkę także po porażkach. To jest niezmiernie ważne - mówił szkoleniowiec.