W ostatniej konkurencji koreańskich zmagań olimpijskich Norweżka Marit Bjoergen niezagrożenie biegła po złoto. Stadlober na 20. kilometrze plasowała się na drugim miejscu. Na kolejnym pomiarze, po 21 km, była już jednak ósma w efekcie wyboru złej trasy. Do końca rywalizacji nie udało jej się odrobić straconego w ten sposób czasu i ostatecznie uplasowała się na dziewiątej pozycji.

"Nie wiem, naprawdę nie wiem, jak to się stało. Byłam po prostu głupia. Wybrałam złą trasę i zrobiłam to dwukrotnie. Za drugim razem nie byłam już pewna, czy dobrze biegnę. To było jak zamroczenie umysłu. Może przytłoczyło mnie to, że byłam w czołówce" - próbowała analizować 25-letnia zawodniczka.

Austriaczka, która miała szansę na pierwszy olimpijski medal w karierze, przyznała, że jest bardzo rozczarowana tym, co wydarzyło się w niedzielę.

"Do tego nieszczęsnego momentu to był dla mnie wspaniały dzień. Byłam w świetnej formie, miałam wspaniałe narty, wiedziałam, że +klasykiem+ mogę dziś coś zdziałać. Zanim się pomyliłam myślałam, że mogę walczyć o podium" - rozpamiętywała.

W newralgicznym momencie skręciła w prawo, podczas gdy trzeba było udać się w lewo, co zrobiły wszystkie pozostałe zawodniczki. Dyrektor sportowy austriackiej ekipy Markus Gandler podejrzewa, że Stadlober oderwała na chwilę wzrok od toru i przez to straciła orientację.

"Dla nas to niewiarygodne. Były dwie opcje - w prawo i w lewo. Druga prowadziła do mety, byłaby lepszym wyborem" - dodał, uśmiechając się cierpko.

Szwedka Charlotte Kalla nie miała problemu z oznaczeniem trasy, ale zastrzegła, że podczas startu trzeba mieć na uwadze wiele rzeczy i być czujnym.

"Szkoda mi jej. Nie wiedziałam o tym, co jej się przytrafiło, dopóki nie przyszłam do strefy mieszanej na wywiady" - zaznaczyła.

Stadlober przyznała, że lepiej dla niej byłoby, gdyby na trasie były kolorowe znaczniki, ale zastrzegła, że nie zamierza zrzucać winy za swoją pomyłkę na organizatorów.

Po dotarciu do mety rozpłakała się. Podszedł do niej jej ojciec, który podniósł ją z ziemi, przytulił i pocieszał.

"Powiedział tylko: to nie był twój dzień. Kiedy jednak chcesz zdobyć medal, musisz znać trasę" - podkreśliła.

Justyna Kowalczyk zajęła w tej konkurencji 14. miejsce.