"Z jednej strony jest to tylko, ale z drugiej też aż sześć medali - złoty, srebrny i cztery brązowe. Na dzisiaj liczba ta odzwierciedla nasze realne możliwości" - powiedział w rozmowie z agencją prasową FNB.

Były trener skoczków narciarskich prowadzący reprezentacje Austrii (1997-99), Finlandii (1999-2002) i Norwegii (2002-2011) dodał, że według głosów krytycznych Finlandia powinna być potęgą sportów zimowych, a w żadnym wypadku nie może porównywać się z Norwegią z 39 medalami czy nawet Szwecją z 14 medalami.

"Mówi się, że powinniśmy mieć podobne rezultaty jak Norwegia, lecz to jest inny kraj. Tam sport jest stylem życia i zawodem. W ten sposób regularnie przyciąga nowe talenty, a pieniądze przeznaczane przez państwo na jego rozwój są znacznie wyższe. W Finlandii realia są zupełnie inne i traktowanie sportu jako kariery zawodowej traktowane jest dzisiaj jako duże ryzyko" - podkreślił.

Kojonkoski przypomniał, że przed czterema laty w z Soczi Finlandia przywiozła pięć medali. "Dlatego sześć z Pjongczangu jest w sumie przyzwoitym rezultatem" - ocenił.

Finlandia w historii zimowych olimpiad zdobyła 162 medale - 42 złote, 60 srebrnych i 60 brązowych.