Paulina Chylewska: Taktyczne rozegranie tego biegu na 30 km świadczy o tym, że królowa jest tylko jedna - Marit Bjoergen.

Michał Pol: Ją chyba trzeba  nazwać cesarzową za to, że jest najbardziej utytułowanym sportowcem w historii zimowych igrzysk. To jest osiem złotych medali. Piętnaście medali w ogóle. Przecież ona miała momenty niepowodzenia, choćby nieudane igrzyska w Turynie. Podniosła się, potem znów przegrała z Justyną Kowalczyk i znów się podniosła. Absolutnie zapisała się w historii olimpizmu i tylko jest mi jej szkoda, bo gdzieś tam ten cień tych 6000 dawek leku na astmę zabranych przez norweskich sportowców do Pjongczangu.

Mówiło się o tym na początku i zniknął temat.

Nie umniejszam ich sukcesu w postaci 39 medali, ale jednak budzi to olbrzymie wątpliwości. Szwecja, kraj leżący zaraz obok Norwegii, nie przywiozła do Pjongczangu ani jednej dawki leku na astmę, bo uznano, że jak ktoś zachoruje, to będzie się go leczyć miejscowymi lekami.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.