Roman Kołtoń i Tomasz Hajto podjęli się tematu nowego agenta Roberta Lewandowskiego, który został pominięty w niedzielnym Cafe Futbol. Ich zdaniem gwiazda Bayernu jasno dała do zrozumienia, że chce spróbować sił w innym wielkim klubie.
 
"Dziennikarze Kickera pytają Lewandowskiego - 'a nie marzysz, aby pobić ten legendarny rekord Gerda Mullera? 40 bramek w sezonie'... Polak odpowiada: musiałbym trafiać w każdym meczu co najmniej raz. A zawsze parę meczów w sezonie mi przecież wypadnie z różnych powodów, więc ta trudność jest gigantyczna" - zaczął Kołtoń. "Musiałby chyba strzelić w czterech meczach po pięć goli, a to zdarza się raz w historii" - dodał Hajto, wspominając pięć trafień napastnika Bayernu w meczu z Wolfsburgiem.
 
Wróćmy do transferu z Borussii do Bayernu. "Znając przebiegłość Bayernu w polityce transferowej, kontrakt z Robertem podpisali dużo wcześniej niż zostało to ogłoszone. Moim zdaniem jest to ta kość niezgody u Roberta - z tego ruchu na zasadzie wolnego transferu nie wyssano wszystkiego, co można było" - insynuuje Hajto. Obecnie Lewandowski jest najlepiej zarabiającym piłkarzem Bundesligi - kontrakt z mistrzem Niemiec gwarantuje mu 18 milionów euro rocznie, a po dodaniu bonusów ta kwota może wzrosnąć nawet do 22 mln.
 
"Ja rozumiem też Roberta. Ile razy można być mistrzem Niemiec, zdobyć Puchar Niemiec, być królem strzelców. Na koniec chciałbyś może doświadczyć nowego miejsca, jakim jest chociażby Real Madryt" - twierdzi Kołtoń, a szybko odpowiedział mu Hajto: "Przede wszystkim wyzwania, jakim byłaby gra w nowej lidze. Tam najwięksi piłkarze łapią czasami kryzys, więc naprawdę jest ciężko. Real po tym sezonie, który ma, gdzie postawił na młodych chłopaków, musi ściągnąć gwiazdy."
 
"Według mnie pierwszym krokiem będzie Robert Lewandowski w czerwcu, a następnym za dwa lata Neymar" - przewiduje były reprezentant Polski, kończąc wątek polityki transferowej Królewskich.
 
"U Roberta fajne jest to, że on cały czas chce się rozwijać. Nie zadowala się tym co ma, zarówno jeśli chodzi o zarobki, jak i sukcesy oraz bramki. Ma taki naturalny bodziec motywacyjny, który pcha go do przodu. Tu nie chodzi tylko o pieniądze. Chodzi o to, aby o Robercie znowu było głośno na świecie. On tego potrzebuje, dla niego jest to motywacja. Przyjście Roberta do Madrytu i pokazanie się na murawie przy pełnych trybunach byłoby pięknym momentem. To są duże wyzwania dla piłkarza, a zmiany robią dobrze. Trzy, cztery lata w nowym klubie, szukanie motywacji..." - scharakteryzował sytuację Polaka "Gianni".
 
Rozmowa Romana Kołtonia i Tomasza Hajty w załączonym materiale wideo.