56-letni Jabłoński zwany jest w środowisku różnie, najczęściej jako profesor, ale mówi się przeważnie, że jest jak wino - im starszy, tym lepszy. Daleko za nim uplasowała się młodzież.

 

„Czasami słyszę też, jak przerabiane jest słynne powiedzenie: wszyscy grają w piłkę, a na końcu wygrywają Niemcy, na wszyscy się ścigają, a na końcu i tak zwycięża Jabłoński… To na pewno jest miłe, ale… Za darmo nic nie ma, trzeba na sukces zapracować, i to ciężko. Tu, na jeziorze Wielimie, lekko nie było” – powiedział Jabłoński, który w poszczególnych wyścigach był 2-1-1-3-8-1, a w ostatnim nie musiał już startować.

 

Jak ocenił, ściganie było bardzo intensywne, od wschodu do zachodu, zaś karty rozdawał wiatr.

 

„Radar w głowie musiał pracować na pełnych obrotach, przy prędkościach powyżej 100 kilometrów, decyzje trzeba było podejmować w sekundzie” – podkreślił.

 

Z dwunastego tytułu jest szczególnie zadowolony, gdyż – jak zaznaczył – wywalczył go po raz pierwszy w Polsce i na 50-lecie żeglarstwa lodowego w kraju, ale także na 100-lecie niepodległości… Estonii, która była organizatorem mistrzostw świata.

 

Początkowo miały się odbyć w Orjaku, jednak na przeszkodzie stanęły warunki - lód był pokryty kilkucentymetrową warstwą starego i ciężkiego śniegu. W tej sytuacji regaty przeniesiono do Giżycka, gdzie w sobotę odbyło się uroczyste otwarcie. Ale radość bojerowców trwała krótko. Nocny opad śniegu spowodował, że tafla Niegocina nie nadawała się do rozegrania regat.

 

W środę, także na jeziorze Wielimie, rozpoczną się mistrzostwa Europy. Tytułu broni również Jabłoński.

 

Końcowa klasyfikacja mistrzostw świata w bojerach:

1. Karol Jabłoński (OKŻ Olsztyn)       16 pkt
    2. Robert Graczyk (MKS Mikołajki)      22
    3. Łukasz Zakrzewski (MKS Mikołajki)   40
    4. Tomasz zakrzewski (MKS Mikołajki)   45
    5. Michał Burczyński (AZS UWM Olsztyn) 51
    6. Ronald Sherry (USA)                 55
    7. Wojciech Baranowski (MBSW Giżycko)  61
    8. Argo Vooremaa (Estonia)             63