Japończycy od lat szukają pingpongowych cudownych dzieci. Miu Hirano i Mima Ito miały po trzynaście lat, gdy wygrały po raz pierwszy deblowe zawody Pucharu Świata.


Dziś mają po 17 lat i przegrywają z Chinkami.


Harimoto, który zaczął treningi w wieku dwóch lat na swój pierwszy międzynarodowy turniej pojechał mając dziesięć lat. Trzy lata później był już ćwierćfinalistą MŚ seniorów.


Nie wiem jak się musieli czuć wielcy mistrzowie, którzy widzieli go przy stole. Czyżby myśleli już co będzie w przyszłości, gdy Harimoto  wzmocni siłę ataku, gdy będzie większy i silniejszy?


W Londynie zakończył się Drużynowy Puchar Świata. Japończycy z Tomokazu Harimoto, dziś już mistrzem swego kraju w składzie, dotarli do finału tych rozgrywek, przegrywając w nim z Chińczykami.


Harimoto  zmierzył się z 22 letni Fan Zhendongiem, zajmującym drugie miejsce w światowym rankingu. Znakomity Chińczyk uważany jest z następcę aktualnego mistrza olimpijskiego i mistrza świata, 29 letniego Ma Longa, oraz rok młodszego  Xu Xina.


Fan Zhendong wygrał pewnie do 7,4,8, ale szczególnie w trzecim secie Harimoto pokazał klasę. Kilka wymian było kosmicznych, kilka razy ten dzieciak przy stole wprawił w osłupienie gwiazdę tenisa stołowego. Czy to może oznaczać, że na igrzyskach w Tokio (2020) dojdzie do zmiany warty i Japończyk zdetronizuje Chińczyków ? Nie sądzę, oni już dziś mają go rozpisanego na części pierwsze. Wiedzą jak serwuje, jak atakuje, w jaki sposób się broni, jak porusza przy stole. Znajdą sposób, by zneutralizować jego atuty, tego można być pewnym.


Ale być może Harimoto  mocniej niż jego starsi koledzy dobierze się Chińczykom do skóry i trochę ich postraszy. Takiego scenariusza nie wykluczam.


Drużynowy Puchar Świata pań zdobyły Chinki. Na 11 edycji, 10 tytułów, to musi robić wrażenie. Chyba w żadnym innym sporcie nie ma takiej dominacji jednego kraju. Nie pomogły cudowne dzieci, Mima Ito i Miu Hirano wsparte 24 letnią Kasumi Ishikawą nie dały rady Chinkom. Ding Ning (27 l), Liu Shiwen (26 l) i Zhu Yuling (23 l) starły je w proch.

Nagrody dla najlepszych nie rzucają jednak na kolana. 50 tysięcy dolarów dla zwycięskiej drużyny, połowa z tego dla pokonanych, nie robi w dzisiejszym, skomercjalizowanym do szpiku kości sporcie większego wrażenia.