Grzegorz Michalewski: Nowy rok nie rozpoczął się dla was najlepiej. W ćwierćfinale Pucharu Rosji przegraliście u siebie po rzutach karnych z Awangardem Kursk.

 

Janusz Gol: Było bardzo zimno, nawet jak na tę porę roku w Permie. Graliśmy przy temperaturze sięgającej minus 15 stopni, a dodatkowo padał śnieg i wiał bardzo mocny wiatr. Gra w takich warunkach przez 120 minut nie była czymś przyjemnym. Szkoda tej porażki, bo chcieliśmy zrobić w tym sezonie dobry wynik w rozgrywkach Pucharu Rosji. Niestety, nie udało nam się awansować do półfinału.

 

Gra w takich warunkach nie miała nic wspólnego z normalną rywalizacją. Nie było szans przełożenia tego meczu na inny termin?

 

Jeszcze w dniu meczu między godziną jedenastą a dwunastą rozważano możliwość przełożenia tego meczu na następny dzień lub w ogóle na inny termin. Temat przełożenia tego spotkania na środę ostatecznie upadł. W piątek nad ranem lecimy do Sankt Petersburga na mecz ligowy.

 

Taka pogoda i takie temperatury o tej porze w Permie to przecież norma. W takich warunkach nie można przecież nawet normalnie trenować.

 

Faktycznie przygotowania do meczu z Awangardem nie były normalne. Pięć dni wcześniej wróciliśmy z trzeciego obozu z Turcji i przez ostatnie dni trenowaliśmy u siebie w Permie. Nie było łatwo, bo temperatura spadała poniżej piętnastu stopni, a nawet niżej. Raz musieliśmy ćwiczyć na siłowni, bo na zewnątrz było minus dwadzieścia trzy stopnie.

 

Pod koniec grudnia pojawiły się informacje, że wiosną możecie nie przystąpić do rozgrywek. Najgorsze macie za sobą?

 

Niekoniecznie. Wprawdzie zaległości zostały uregulowane, to jednak nadal nie wiemy jaka czeka nas przyszłość. Władze klubu negocjują z naszym głównym sponsorem czyli Okręgiem Permskim warunki finansowania drużyny. Jest nowy gubernator, który raczej nie jest chętny do finansowania klubu, więc cały czas trwają rozmowy odnośnie przyszłości Amkaru.

 

Najważniejsze, że do rundy wiosennej przystąpicie praktycznie w niezmienionym składzie.

 

Tak, z tego co wiem to zimą praktycznie nikt od nas nie odszedł. Patrząc na naszą sytuację to już jest dużym sukcesem. Tak naprawdę wszystko wyjaśni się pod koniec sezonu, bo kontrakty kończą się chyba aż dziewięciu zawodnikom. Mnie to praktycznie nie dotyczy, bo moja umowa z Amkarem kończy się dopiero po zakończeniu następnego sezonu. Wydaje mi się, że okres letni może być kluczowy dla losów klubu.

 

Za wami trzy obozy przygotowawcze w Turcji. Przepracowaliście ten okres solidnie?

 

W zasadzie pierwszy obóz trzytygodniowy był podzielony na dwie części takim dwudniowym krótkim urlopem. Pierwszy dziesięciodniowy obóz spędziliśmy głównie na siłowni, gdzie pracowaliśmy przede wszystkim nad kondycją i wytrzymałością. Drugi obóz to już siłownia i zajęcia taktyczne plus pierwsze sparingi. Trzeci obóz to już były treningi i mecze kontrolne. Rozegraliśmy bodajże siedem sparingów, w tym jeden z Koroną Kielce, który wygraliśmy 3:0.

 

Cel na ten sezon?

 

Nie ma jakiegoś konkretnego. Walczymy o bezpieczne utrzymanie się bez konieczności rozgrywania baraży. Chcemy zostawić „kamandę” w Premier Lidze. Zamierzaliśmy powalczyć też o grę w finale Pucharu Rosji, ale we wtorek nie udało nam się awansować do półfinału. Teraz skupiamy się tylko na lidze.

 

Kto jest Twoim faworytem do walki o tytuł mistrzowski?

 

Wydaje mi się, że największe szanse ma Lokomotiw. Mają mocny i stabilny skład oraz przewagę w tabeli co przy małej liczbie meczów na wiosnę może mieć duże znaczenie. Oglądałem ich mecze w Lidze Europy i widać, że będą się liczyli w walce o tytuł.

 

Jak przyjąłeś informację, że wiosną w Chabarowsku będzie grał Łukasz Sekulski?

 

Byłem bardzo mocno zaskoczony. Stamtąd będzie miał wszędzie bardzo daleko (śmiech). Poza tym różnica czasu między Moskwą i Chabarowskiem wynosi aż siedem godzin. To bardzo dużo. Poza tym niech się przygotuje na bardzo dalekie podróże. Z tego co wiem, zespół z Chabarowska na wszystkie mecze lata samolotami rejsowymi, więc przez to te wszystkie przeloty są jeszcze dłuższe.

 

Jak zatem kwestia przelotów na mecze ligowe wygląda w Amkarze?

 

Na większość meczów musimy latać czarterami. To wiąże się oczywiście ze sporymi kosztami, ale nie mamy innego wyjścia. Wyjątek jest w przypadku meczów rozgrywanych w Moskwie i Sankt Petersburgu, wtedy latamy samolotami rejsowymi. Właśnie w najbliższy piątek lecimy takim rejsowym samolotem na mecz do Sankt Petersburga. Niestety, ale wylot mamy zaplanowany już na godzinę piątą rano czasu permskiego.