Ze względów osobistych Li Qian musiała wrócić do Chin, dlatego nie zdobędzie szóstego złotego medalu w singlu. Dotychczas kiedy przyjeżdżała na MP, zawsze wygrywała.

- Li Qian byłaby zdecydowaną faworytką, ale już rok temu w finale w Częstochowie rozegrałam z nią dobry mecz. Ze stanu 0:3 wyciągnęłam na 3:3, a w siódmym secie decydujące okazało się większe doświadczenie Małej. Z pewnością pod jej nieobecność walka o tytuł będzie bardziej zacięta – powiedziała 28-letnia Grzybowska-Franc (SKTS Sochaczew).

Eksperci największe szanse przyznają jej i rówieśniczce Natalii Partyce. W gronie kandydatek do podium wymieniane są również m.in. Natalia Bajor i Klaudia Kusińska. Z tego grona dwa razy mistrzynią kraju była Grzybowska-Franc – w 2014 i 2015 roku, pozostałe czekają na tytuł w seniorkach.

- Z jedynką zagra Natalia Partyka i ona jest faworytką z racji rozstawienia. Ja mam dwójkę i ewentualnie chciałabym wrócić na pozycję mistrzyni Polski. Na pewno i ja, i Natalia chciałybyśmy w końcu pokonać Li Qian. Jeszcze nam to się nie udało, ale wierzę, że kiedyś wygramy z naszą koleżanką z reprezentacji. A gdyby to miało miejsce podczas którejś z kolejnych edycji mistrzostw Polski, taki sukces miałby dodatkową wartość – oceniła Grzybowska-Franc, która podobnie jak Partyka na co dzień trenuje w Gdańsku pod okiem Michała Dziubańskiego.

W rundach eliminacyjnych obie podopieczne trenera Dziubańskiego mają mało znane rywalki. Przegrana którejś z nich byłaby dużą niespodzianką.

- Nie chciałabym aby to zostało źle odebrane, bo nie brakuje mi pokory, ale od dłuższego czasu nie widać zawodniczek, które mogłyby nam zagrozić. Od lat krajowa czołówka jest taka sama, nazwiska dziewczyn się powtarzają. Nie ma młodych tenisistek stołowych o takim potencjale jak Jakub Dyjas wśród mężczyzn. Może w Raszkowie któraś z zawodniczek nas zaskoczy – dodała.

86. MP w Raszkowie potrwają od 2 do 4 marca.